Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 83413
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 177

Wilson

Flag Counter

Tomasz Lis

Żałosna afera zegarkowa

 

 

Afera z zegarkiem Sławomira Nowaka, którą wykreował tygodnik „Wprost” można określić tylko: żałosna.

 

To mieszanie herbaty bez cukru. Zawracanie głowy.

 

Ktoś jednak za tym musi stać. Kto? Ktoś chyba z PO, bo w tej partii doszło do walki buldogów pod dywanem. Toczy się walka o wpływy, o osłabienie Donalda Tuska. Każdy cień podejrzenia na jego ministrów, działa na korzyść konkurentów.

 

W PO Tusk ma ich dwóch, są nimi Grzegorz Schetyna i Jarosław Gowin. Ten ostatni to oferma. Wychodzi na Schetynę. Brzydko, Grzesiu grasz.

 

W programie „Tomasz Lis na żywo” minister musiał się usprawiedliwiać z zegarków. Przyniósł nawet rachunek. Po jakiego czorta? inne rzeczy są ważne. Drogi, koleje, transport – to są kompetencje Nowaka, a nie jakiś zegarek sporej wartości. To nie jest polityka, to jest żałość.

Towar „Kaczyński” się nie sprzedaje, bo zepsuty

 

Tomasz Lis zastanawia się nad marketingiem Jarosława Kaczyńskiego. Zwłaszcza że na powierzchnie medialną wypłynął człowiek, który odpowiada za jego wizerunek i bierze kasę – Marek Kochan.

 

O Kochanie mam zdanie zdecydowane, tym bardziej że go trochę znam, a to że wiąże marketing z nauczaniem i uprawianiem swojej twórczości, uważam za rzecz niefortunną. Ba, uważam, że Kochan sam sobie dołki kopie, swojej profesji i polityce, bo towar, który sprzedaje (Kaczyński), kiepsko się sprzedaje. Jest trefny.

 

Nie tylko polska polityka i jej obecność w przestrzeni publicznej są fatalne, ale działania wokół polityczne – marketing polityczny i dziennikarstwo.

 

Kochan jest tego najlepszym przykładem. Od pięciu lat opakowuje towar „Kaczyński” i faszeruje go treścią. Towar nie idzie, cuchnie, jest niesmaczny, nieużyteczny i zawsze zepsuty.

 

Wielka wina towaru – Kaczyńskiego. Niemniej taka sama sprzedawcy, producenta – Kochana. Jeżeli temu towarowi nie potrafi nadać odpowiednich walorów rynkowych, dobrze opakować i przekonać szanownych klientów, powinien pieprznąć towar, pieprznąć zawód i zająć się tym, co daje satysfakcję.

 

Kochan jednak tego nie robi. Dlaczego? Kasa, money, money, money. Świetnie płacą w PiS za Kaczyńskiego, towar, który się nie sprzedaje. Kochan zatyka nos, zamyka oczy, pieprzy wszystko, jest sprzedawcą przeterminowanego produktu „Kaczyński”.

 

Źle to świadczy o Polakach – politykach, ludzi, którzy z nimi współpracują (Kochan), dziennikarzach i wyborcach. Nie mamy wiele do zaoferowania w polityce i zawsze marnej jakości. Zepsuty towar, jak w przypadku produktu made in PiS – „Kaczyński”.

 

Odradzający się faszyzm

 

Prawica nie przyjmuje do wiadomości, iż Marsz Niepodległości miał faszyzujące oblicze.

 

W programie Tomasz Lisa wystąpił najnowszy „produkt” endecki Artur Zawisza, który znikł na jakiś czas z życia publicznego, gdy wystąpił z PiS wraz z Markiem Jurkiem.

 

Oto wraca wraz z ONR i Młodzieżą Wszechpolską silnie akcentując skrajną endecję. Marsz Niepodległości promował powołanie nowego ciała politycznego – Ruchu Narodowego.

 

Usytuowani będą na prawo od PiS. Może to być niewygodne dla Jarosława Kaczyńskiego, który całą prawą stronę uważa za swoją.

 

Będą bardziej brutalni niż PiS, co było widać w przekazach medialnych podczas manifestacji. Będą się usprawiedliwiać, iż to tylko garstka ludzi rzucała kostkami brukowymi, a nawet uciekać się do manipulacji, zwalając winę na policję. W programie Lisa oprócz Zawiszy tak usprawiedliwiał młodzież endecką szef portalu Fronda Tomasz Terlikowski.

 

Na porządku dziennym będą takie personalne ataki, jaki uczynił Zawisza z ojcem Kazimiery Szczuki, a ta musiała odparować: – Proszę nie wycierać sobie faszystowskiej mordy imieniem mojego ojca!

 

Faszyści nie przyjmują do wiadomości, iż są faszystami, dopóki to pojęcie jest napiętnowane. Odradzają się pod tymi samymi sztandarami z okresu międzywojennego.