Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 84389
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 178

Wilson

Flag Counter

Smoleńsk

Młot Macierewicz dostał młotem, a co z młotkowymi Kaczyńskimi?

Antoni Macierewicz powszechnie znany, jako młot na czarownice związane z SB (Malleus Maleficarum de SB), dostał malleusem (młotem) w łeb i zaczął swoje majaki medialne.

Młotem przyfasolił mu najbardziej wartościowy młot profesorski Chris Cieszewski, który to wsławił się indiańskim okrzykiem (University of Georgia) „fiu bździu” i workiem słomy na polu Bodina pod Smoleńskiem, który ten młot uznał za powaloną brzozę 5 dni przed katastrofą.

Młot Macierewicz biografię młócki Malleus Maleficarum de SB ma bogatą i jest prekursorem w tym dziele . Zaczął w 1992 r., przekazując Sejmowi „listę agentów”, czyli rejestry SB z nazwiskami posłów i senatorów, z prezydentem Lechem Wałęsą na czele. Większość okazała się niewinna.

Przypomina te biografię Macierewicza Wojciech Czuchnowski w „Wyborczej”. Za czasów IV RP Młot likwidował WSI, co zakończyło się publikacją raportu. Najdroższą publikacją w historii świata, bo raport z danymi współpracowników WSI, którzy odwołali się do sądów kosztuje budżet państwa do tej pory 1,3 mln zł. A kolejne procesy trwają. Będzie jeszcze drożej.

Młot Macierewicz ma jeszcze pomniejsze „sukcesy” swego młociarstwa: drukował „listę 500″ oraz „listę Nizieńskiego”.

Czort z tym młotem walniętym przez profesorskiego młota, ale co z młotkowymi. Nieżyjącym młotkiem Lechem Kaczyńskim, który de facto odpowiada, iż raport o rozwiązaniu WSI ujrzał światło dzienne. Trudno dobrać się do „poległego” prezydenta na tamtym świecie. W „nagrodę” można byłoby wywalić go z Wawelu.

Żyje za to młotek prezes PiS Jarosław Kaczyński, który wszak tego młota Macierewicza ciągle podpuszcza do czynów młociarskich, prezes nawet zrobił go wiceprezesem. Młotek nieustannie młotkuje politykę polską.

Czyżbyśmy się godzili na Młotów i Młotki, aby wszystko nam schrzanili? Dewastują nam Polską – młociarstwo made in PiS.

NYT: smoleńskie brednie

Nawet Amerykanie pochylają się z troską nad polskimi bredniami smoleńskimi. „New York Times” pisze, iż „smoleńskie podziały dotarły do świata kultury”. Bohaterem artykułu jest Antoni Krauze, który przygotowuje film fabularny „Smoleńsk”.  - Zamierzam pokazać prawdę – mówi Krauze. Amerykański dziennikarz uważa, iż „Smoleńsk” Krauzego może stać się zwykłą „polityczną maskaradą”. Cytowany przez dziennik Borys Lankosz, reżyser „Rewersu”, stwierdził nawet, że film Krauzego jest niebezpieczny, ponieważ „bazuje na kłamstwie”.

 

NYT przypomina opublikowany 2 lata temu komiks „Likwidator” autorstwa Jacka Adamasa, w którym tytułowy bohater urządza rzeź na miejscu smoleńskiego zamachu, zabijając zarówno pasażerów samolotu, jak i rosyjskich żołnierzy. Dziennik sporo miejsca poświęca też „Anatomii upadku” Anity Gargas, zauważając, że „wartka akcja” i „emocjonalne zdjęcia” przyciągnęły przed telewizory trzy miliony widzów, a z kolei wyważony dokument National Geographic spotkał się z oskarżeniami o sianie rosyjskiej propagandy.

 

Konkluzją artykuł w „New York Times” są słowa Juliusza Machulskiego, iż jedyny film, jaki można zrobić o Smoleńsku jest parodia. Machulski zaproponował stworzenie produkcji na wzór Borata lub grupy Monty Python. Filmu o „nadętym prezydencie umiarkowanie ważnego państwa z Europy Centralnej, który każe lądować w mgle na kartoflisku”.

 

Smoleńsk nie jest żadną martyrologią, jest tragedią i grobem fałszywej polskiej bohaterszczyzny, jest ogromnym polskim kartofliskiem.

Macierewicz z Pacanowa

 

Antkowi Macierewiczowi przybywa paranoi. Zawiadomił prokuraturę o osobach, które mogły przeżyć katastrofę smoleńska. Podaje ponoć źródła.

 

Jak zwykle u Macierewicza jest to domniemanie winy, a obciąża tym prokuratorów, którzy wg niego nie dopełnili obowiązków.

 

Doniósł prokuratorom na nich samych. Tych źródeł jest więcej niż trzy, jak pierwotnie obstawał.

 

Ciekawe, czy ma na myśli źródło Janusza Palikota, który swego czasu mówił o Przemysławie Gosiewskim, który był widziany we Włoszczowej, gdzie miał jako peronowy odprawiać pociąg (pewnie do Pacanowa, skąd pochodzić musi matołectwo Macierewicza).

 

Janusz Palikot nie tylko Macierewiczowi chce wbijać szpadlem rozum do głowy (tym razem w sprawie „marychy”). Pisze:

 

„Nie ma ważniejszych rzeczy, niż trawka? Lepiej zajęlibyście się emeryturami i bezrobociem, dewianci!”

 

Tak w skrócie postrzega Ruch Palikota spora część naszego zacnego społeczeństwa. Pora wbić im szpadlem do głowy, że owszem, marihuana poważnym problemem jest. 20% przychodów budżetu państwa pochodzi z handlu narkotykami – tymi legalnymi (alkohol i papierosy). Bez akcyzy, VAT i podatków płaconych przez producentów, dystrybutorów i sprzedawców narkotyków Rostowski miałby do załatania dziurę w wysokości dodatkowych 50 miliardów rocznie i 200 tysięcy dodatkowych bezrobotnych na utrzymaniu. Ruch Palikota ma odwagę mówić wprost – skoro nie brzydzimy się zarabiać na niszczącym życie i zdrowie tysięcy polskich rodzin alkoholu, OPODATKUJMY MARIHUANĘ! Potraktowanie konopi tak jak alkoholu przyniesie budżetowi przynajmniej 8 miliardów zł rocznie, jednocześnie pobudzając gospodarkę i pozbawiając mafie narkotykowe ich źródła utrzymania. Opór rządzących przed transferem tych pieniędzy (od początku prohibicji w 2000 r. to już blisko 100 miliardów zł) z rąk mafii w ręce Ministra Finansów można wytłumaczyć na dwa sposoby – rządzą nami przekupni hipokryci na usługach Pruszkowa i Wołomina, albo idioci. Ewentualnie jedno i drugi.

 

W Rybniku wybory uzupełniające do Senatu. Ubiegają się o mandat: z Platformy Obywatelskiej Mirosław Duży, PiS -Bolesław Piecha, PSL Grażyna Kohut, SLD Krzysztof Sajewicz. Startuje też dwóch kandydatów niezależnych - Józef Makosz i Piotr Masłowski oraz Paweł Polok z Autonomii dla Ziemi Śląskiej i Janusz Korwin-Mikke z Kongresu Nowej Prawicy.

 

Te zmagania nic nie powiedzą o nowych tendencjach wyborczych, lecz PiS przywiązuje szczególną wagę, aby wmawiać elektoratowi, że następne wybory będą dla nich zwycięskie. Kaczyński nawet orzekł, że śląskość po polskość, jak to prezes zmienia poglądy w zależności od potrzeb. Koniunkturalista.

 

Janusz Korwin-Mikke też liczy na sukcesik. Pobrechtałby trochę w Parlamencie. Lubi chrzanić od rzeczy. Po wyborczym rozstrzygnięciu komentarzy będzie bez liku.

 

Chciejstwo i proroctwa. Takie polskie matołectwo.

Girzyński do raportu! – prezes Kaczyński wzywa

 

Nabrechtał sobie Zbigniew Girzyński wypowiedzią dla „Rzeczpospolitej”, jej treść musi „patriotów” szokować.

 

Girzyńskiego pytano: ”Kto politycznie zyskuje na mówieniu o zamachu na życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i trzech osobach, które przeżyły katastrofę?”

 

Odpowiedział: - Obserwując scenę polityczną i rosnącą pozycję polityczną Antoniego Macierewicza, budowaną na wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, gołym okiem widać, że tylko Macierewicz mógłby dzisiaj zbudować nową partię polityczną, która mogłaby osiągnąć sukces.

 

Jarosław Kaczyński po takiej wypowiedzi musiał się sfajdać. Po pierwsze, Antoni Macierewicz może go wysadzić z siodła prezesa. Po drugie, Macierewicz może stworzyć partię smoleńską i zagrozić PiS.

 

Prezes musiał zrobić w portki na brunatno i to na rzadko. Kaczyński dostał rozwolnienia i po wypowiedzi Girzyńskiego zapowiedział, że ten będzie musiał się stawić na prezesowski dywanik, aby wyjaśnił, „o co mu dokładnie chodzi, kiedy podejmował decyzję o udzieleniu tego wywiadu”.

 

Hunwejbini z PiS będą się targać po szczękach. Poleje się krew. Może dojść do sytuacji, że Girzyński dostanie dyspozycję: wypad z PiS!

Smoleński problem z prokuratorem generalnym Seremetem

 

Houston, Houston, mamy problem z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem.

 

Prokurator nam odleciał w kosmos.

 

Seremet zaapelował: „Zakończmy ten makabryczny taniec na grobach ofiar smoleńskich”.

 

Kto ma zakończyć? Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński? Koń by się uśmiał. Toż to ich jedyne paliwo polityczne, które przemawia do elektoratu: udu smoleńskiego. Gdyby zaprzestali go używać, nie istnieliby.

 

Seremet  jest „przekonany, że materiały, które zgromadziła prokuratura wskazują jednoznacznie, że ta plotka o trzech osobach, które jakoby przeżyły katastrofę, została zbadana i zdementowana przez prokuraturę”. – Przesłuchano około 120 osób. Po to, by zbadać ten wątek i pogłoskę – powiedział.

 

Prokurator potwierdził, że strona rosyjska zwróciła się o to, by 21 bliskich ofiar katastrofy w Smoleńsku przesłuchało nagrania z samolotu prezydenckiego. Jednocześnie podkreślił, że prokuratorzy będą prowadzili czynności tak, by „nie potęgować cierpienia ofiar”.

 

Seremet to naiwniak, który apeluje o zakończeniem makabry fundowanej nam przez żyjącego Kaczyńskiego i diabolicznego Macierewicza. Wymyślą jeszcze takie niestworzone rzeczy, że prokurator z wrażenie sfajda się nie raz.

Czarnecki – stróż cmentarny o szubrawcy Macierewiczu

 

 

Takie darmozjady polityczne, jak Czarnecki i Macierewicz, popierają się nawzajem, bo ich obecność w życiu publicznym do niczego sensownego nie służy. Jakąkolwiek Ryszard Czarnecki myśl wypowie, ma ona jakość, jak on sam – żadnej. Trzeba chwalić Leppera pod niebiosa, będzie śpiewał o nim pieśni, że to geniusz w walonkach.

 

Tenże Czarnecki jest nawet blogerem, czytać jego – to nie mieć szacunku dla języka polskiego, rozum traktować jak ścierkę, a Polska jest zaprzeczeniem państwa, zaś mieszkańcy kraju nad Wisłą to dla tego darmozjada zbiorowa krowa dojna, aby takie jak europoseł zagubione ogniwo homo sapiens mogło żyć jak pączuszek w maśle. Co taki Czarnecki potrafi? Mówić nie pozwala mu zapluta dykcja, intelekt ma dyslektyczny, ale cwaniaczek poliże komu trzeba cztery litery i kasiorę w Brukseli trzepie (2 mln zł za kadencję; proszę wskazać Polaków, którzy biorą tyle za nieróbstwo).

 

Chrzani od rzeczy tenże mazgaj polityczny, iż Antoni Macierewicz nie zarobił nawet grosza na publikacji o Smoleńsku. W jednym zdaniu trzy kłamstwa. Tak darmozjady mają.

 

Po pierwsze, kto zarobił? Sakiewicz i Kaczyński? Też, przede wszystkim Macierewicz: za publikację sprzedawaną ciemnemu ludowi po 30 zł za egzemplarz i spotkania autorskie w terenie.

 

Po drugie, najważniejsze. Darmowe medialne trajlowanie jego i setek przydupasów typu czarneckopodobnych. Kapitał polityczny u quasi-patriotów. To nie zarobek? To urobek warty milionów. Dodam: złodziejski urobek, bo Czarnecki i Macierewicz to złodzieje przestrzeni publicznej Polaków. To szabrownicy i szubrawcy. Gdybyśmy w kraju mieli Gogola, to Czarnecki i Macierewicz staliby się głównymi bohaterami „Martwych dusz”. Szubrawiec to łagodne określenie tego typu istot człekopodobnych.

 

Po trzecie, to właśnie najwięcej kraj kosztuje. Zamiast pracować z łopatą i rowy kopać, Macierewicz i Czarnecki bzdyczą o tym, o czym nie mają zielonego pojęcia. Celebryci od siedmiu boleści. Kopidoły, wyglądają jak stróże z cmentarza smoleńskiego.

 

Z jednym z Czarneckim się zgadzam. Czarnecki odniósł się do słów Macierewicza, który stwierdził, że są dowody, iż trzy osoby przeżyły katastrofę smoleńską. Podkreślił, że relacje pojawiały się od początku.

 

Otóż, te trzy osoby nawet pojawiły się przed katastrofą smoleńską. Jedną z nich jest Czarnecki, wygląda jak wampir i chrzani jak wampir. Chrzani Polskę i rozum. Gdy mówi, to mu krew cieknie z ust (wcale nie symboliczna i uwarunkowana brakiem dykcji).

Kaczyńskiego figa z makiem

- Oczekuję premiera o 8 rano na mszy – zaprosił Jarosław Kaczyński Donalda Tuska. Czym chata Kościoła bogata. Miły facet z prezesa PiS.

 

Szkoda słów na komentowanie Kaczyńskiego. Niech wreszcie da spokój Polakom, odejdzie w spokoju. Nawet w tym zdaniu jest kalumnia. To Tusk może zapraszać, a Kaczyński dostosować. Taka jest kolej ważności.

 

Kaczyński ma figę z makiem, ma klęcznik w kościele. Tusk ma władzę.

 

Tak! Kartofel chciał wylądować na kartoflisku i jest krochmalem

 

Kompletnie nie rozumiem Anny Chodakowskiej, która tak bezpardonowo potraktowała stwierdzenie – skądinąd dowcipne i właściwe Juliusza Machulskiego, a powiedział reżyser „Seksmisji” o Lechu Kaczyńskim: ”Można by zrobić komedię o nabzdyczonym prezydencie, który uparł się, by lądować we mgle na kartoflisku”.

 

A to kartoflisko jest nieprzypadkowe, wszak Lech i Jarosław to Kartofle, jak zauważyła onegdaj berlińska gazeta. Marta Kaczyńska zaś to Kartoflanka.

 

A Chodakowska bzdyczy na Machulskiego: – To wyjątkowe chamstwo z jego strony. Jak się g… wie, to nie powinno się wypowiadać.

 

Aktorka powinna docenić satyrę w tym stwierdzeniu, nawet się nie zgadzając z powodu ansów politycznych. Owszem, była to tragedia, tyle jednak czasu od niej minęło, iż należy traktować „poległego” prezydenta tak, jak przed śmiercią na to zasługiwał. Niezdara budził śmiech politowania.

 

A jego brat Jarosław niemal każdego dnia prezentuje tragifarsę. Anno Chodakowska, trochę dystansu do tematu, a będziemy zdrowsi, bo tego narodowi brakuje. Zdrowego poczucia dystansu do wszelakich wzmożeń patriotycznych. Z byłego prezydenta został tylko krochmal.

 

Wyborcza smoleńska

„Gazeta Wyborcza” produkuje to, co dawno powinien zrobić rząd. Po raz pierwszy napiszę z całym przekonaniem: wina Tuska.

 

Donald Tusk dopuścił do sytuacji, że wielu Polaków uległo schizofrenii macierewiczowsko-kaczyńskiej. Tak powinna nazywać się ta choroba, zaraza spiskowa.

 

Na agendzie debaty ciągle jest Smoleńsk, który powinien być odfajkowany, a życie społeczne toczyć się normalną koleją. Treścią życia nie jest śmierć. Śmierć jest tylko końcem indywidualnych losów.

 

To, że deptać będą idioci 10 kwietnia w triumfalnie brunatnym pochodzie po Krakowskim Przedmieściu jest winą Tuska. Wcześniej – pół roku po katastrofie smoleńskiej winna być skonstruowana rządowa ekipa ds. walki z zarazą spiskową macierewiczowsko-kaczyńską.

 

Nie byłoby dzisiaj takich sytuacji, że na każdym kroku trzeba ustosunkowywać się do tej dżumy, cholery – jakkolwiek ją nazwiemy.

 

Brawo, „Wyborcza”. Dlaczego jednak tak późno!

 

Brudziński: kocmołuch polityczny

 

Joachim Brudziński to najprawdziwszy kocmołuch polityczny. Kompletnie nic nie rozumie z przestrzeni publicznej, facet z magla. Kobiety chyba trepami go po łbie tam biją, bo każdy sens ma na nice poprzewracany ten niedoludek.

 

Niedorobiony pod każdym względem, jego „myśl polityczna” urodzona została w „ruskich błotach”. Tak plugawy jest ten kocmołuch, niedoludek.

 

Brudziński rzekł w RMF FM: - Mówi się o zawłaszczaniu pamięci o Smoleńsku, ale z drugiej strony trzeba też mówić o świadomej próbie zamiatania tej pamięci pod dywan i takiej próby po raz kolejny pan premier Donald Tusk dokonuje.

 

Niedoludki zniszczyli pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej, Może Brudziński nie za dużo, bo kocmołuch powtarza brednie, ale główny sprawca Jarosław Kaczyński, który swego brata niezdarę wysłał do Katynia, aby tam w nekropolii polskiej zaczął kampanię wyborczą.

 

Niedoludki tak mają, uwielbiają tańczyć na trumnach bohaterskich Polaków. Zgiń maro nieczysta, kocmołuchu Brudziński i te duże pisowskie kocmołuchy. Niedoludki.