Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 84389
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 178

Wilson

Flag Counter

Robert Biedroń

Nienawiść Brudzińskiego nawet do własnych dzieci

Poseł PiS Joachim Brudziński okazał się żałosnym człowiekiem, a na posła w moim mniemaniu nie zasługuje, to czystej wody zaprzaniec.

 

 

Brudziński powiedział, że „syn gej to nieszczęście”, „nie wywieszałby zdjęć i nie ogłaszałby tego całemu światu” To a propos  akcji plakatowej, która ma odczarować w rodzinach, iż syn bądź córka okazują się osobą homoseksualną.

 

Tak uczynił wybitny aktor Władysław Kowalski na plakacie: Władysław, ojciec geja”.

 

Brudziński, zakała przestrzeni publicznej, nie dorasta do pięt wspaniałemu Kowalskiemu.

 

Robert Biedroń o słowach posła PiS powiedział, iż współczuje jego córkom (ma dwie córki), bo młode kobiety zostały wychowane przez ludzkiego potwora (a moim zdaniem wampira przestrzeni publicznej).

 

W piekle będą nawzajem przysmażać się Brudziński z o. Rydzykiem, obydwaj zdegradowani przez samych siebie ludzie.

 

Warto zacytować dłuższy passus z Biedronia: Bycie osobą homoseksualną w Polsce jest niezwykle trudne. Jak pokazują badania, osoby homoseksualne - jeśli już się ujawniają - to robią to wśród najbliższych, głównie rodziców.  I ujawniając się oczekują od tych rodziców akceptacji i szacunku. Kiedy słyszą takie słowa, jak posła Brudzińskiego, to dzieje się coś strasznego: najbliższa im osoba, którą kochają i która jest dla nich najważniejsza na świecie, ich odrzuca. Trzeba by było być naprawdę okrutnym rodzicem i nienawidzić swojego dziecka, żeby myśleć o nim tak, jak myśli Joachim Brudziński.

 

To jest cynizm, coś ohydnego. Tym bardziej powinniśmy takie osoby izolować medialnie. Prawa homoseksualistów nie są kwestią neutralną społecznie. Poseł Brudziński mówiąc, to, co powiedział uprawia szkodnictwo polityczne. Przecież jego słowa mogą trafić do kogoś, kto być może nie będzie umiał sobie z nimi poradzić i może się to skończyć ogromną tragedią. Osoby homoseksualne często są ofiarami przemocy i fizycznej i psychicznej, i poseł Brudziński musi zdawać sobie sprawę, że takimi słowami przykłada do tego rękę. Nie rozumiem, jak poseł Brudziński może uprawiać taką najbardziej ohydną formę polityki – kosztem człowieka i jego godności.

 

Na pohybel Bosakowi

 

Czystej wody narodowiec – były LPR-owiec – Krzysztof Bosak o LGBT powiedział, iż jest to dewiacja raczej polityczna.

 

A rzekł to w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i”, w którym jego interlokutorem byuł Robert Biedroń.

 

Jeżeli tak sądzi Bosak, należy zapytać: kto go tak zdewocił? Kto go wykorzystał „raczej politycznie”? Tak wszak mówią tylko ofiary.

 

Bosak jest zdeprawowany przez innych i może o tym nie wiedzieć. Na pohybel takim quasi-politykom, prezentują tylko swoje kompleksy i wypaczenia.

 

Z Biedroniem 16 grudnia pod Zachętą

 

Robert Biedroń ma całkiem fajny pomysł, aby w sensie medialnym zahamować brunatne uroki danse macabre, które szykuje Jarosław Kaczyński i jego szajka PiS na 13 grudnia, kiedy to enty raz będą deptać za swoimi gównianymi frustracjami. Bo tak naprawdę prezes PiS pokazuje ciągle tę samą spróchniałą szczękę agresji, zachętę do przemocy w wydaniu wszelakich Brunonów K., Grzegorzów Braunów, Arturów Nicponiów. Czym ten brunatny marsz niepodległości jest, jak nie jeszcze jedną agresją wymierzoną w nas.

 

Kaczyński wyciąga z szafy kolejne trupy, kościotrupy, upiory przeszłości, którymi chce dzielić społeczeństwo. To polityka śmierci dla Polaków i Polski, to nekropolityka, w której takie polityczne szczuje pławią się, jak w rynsztoku.

 

Biedroń chce się temu przeciwstawić 16 grudnia w rocznicę zamordowania pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza, dlatego wzywa do stawienia się w to miejsce – Zachęta, gdzie oddane zostały strzały do demokratycznie wybranego prezydenta przez takiego pre-Kaczyńskiego, Eligiusza Niewiadomskiego.

 

Polakom potrzeba dialogu, negocjacji, wspólnoty, łączenia społeczeństwa, a nie dzielenia. Biedroń wzywa pod Zachętę, aby przeciwstawić się Eligiuszowi Kaczyńskiemu. Widać po tym wezwaniu, iż Ruch Palikota ma przemyślaną strategię przeciwstawienia się danse macabre Eligiusza Kaczyńskiego. Janusz Palikot nawet postanowił zawiesić od tego dnia na pół roku swój kontr-język, aby zacząć nową jakość debaty publicznej. Czy to się jemu uda? Lepsza taka nadzieja, złuda, niż zagrażająca Polakom i Polsce brunatność Eligiusza Kaczyńskiego.