Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 83853
  • Dzisiaj wizyt: 5
  • Wszystkich komentarzy: 177

Wilson

Flag Counter

prawica

Karnowski – publicystyczna ścierka

 

Niechętnie zaglądam na prawicowe portale, bo i pisać nie potrafią, przede wszystkim polska prawica w stosunku do europejskiej jest wybitnie zacofana, nie wyszła z obersołectwa, skansenu polskiego. To takie Kiemlicze chowające się w lesie. W sobotę bohaterem ich był Adam Michnik i „Wyborcza” z tytułu artykułu „Czy zagraża nam faszyzm?” i dyskusji redakcyjnej na ten temat.

 

No i pech mnie dopada, iż na portalu wPolityce trafiam na wypociny Michała Karnowskiego, które takie ma braki w wykształceniu, jak Forrest Gump w ilości IQ. Karnowski ma podobną ilość ilorazu w oleum szarych komórek, czyli brak inteligencji wrodzony.

 

No i niezguła dobiera się do Michnika twierdząc, iż któryś raz straszy faszyzmem. Faszyzujący „publicysta” nie ma wszak świadomości, że nim jest. Jak inaczej można nazwać Karnowskiego, który posługuje się w piśmie i mowie tylko kłamstwem, gdy cokolwiek opisuje z rzeczywistości politycznej? O czymkolwiek smaruje kłamstwo leje mu się z klawiatury.

 

Karnowski nie wie, że zajeżdża od niego rynsztokiem i takież wydobywają się zapachy z jego pisaniny.

Pisząc o wywiadzie z Normanem Davisem Forrest Gump Karnowski nie może pojąć, że wojna polsko-polska wzniecona przez Jarosława Kaczyńskiego, a podtrzymywana przez takie beztalencia, jak on, jest skierowana przeciw bytowi Polski, przeciw demokracji.

 

Prawica nie wie, że cuchną jej skarpety, że trzeba jej od czasu do czasu wyprać. W ideach i w publicystyce znaczy, iż trzeba odświeżyć język, ucywilizować się. Kołtuny rozczesać, bo szerzy się robactwo. W wypadku Karnowskiego to znaczy, iż od czasu do czasu trzeba poczytać książki na temat, o którym się pisze, a może nawet literaturę piękną, aby posługiwać się swobodniej wyobraźnią, a nie topornością przekazu. A jak nie potrafi zrozumieć procesów historycznych, bądź współczesności, wziąć korepetycje.

 

Karnowski nie zna nawet historii Polski, taki passus popełnia: „Polska była jednym z nielicznych krajów europejskich w którym faszyzm nie zaistniał jako znaczący ruch społeczny i nurt polityczny. Było odwrotnie - polska inteligencja, ale i lud, oparły się zgniłemu zapachowi barbarzyńskiego faszyzmu i bezbożnego, równie zbrodniczego, komunizmu.

 

Nawet nie czytał dostępnych książek o okresie międzywojennym, które o rodzimej endecji – wcale daleko od faszyzmu nie odbiegającej – traktują – o ONR-ze, o Falandze, o Bolesławie Piaseckim i zapiekłych pogrobowcach Romana Dmowskiego.

Dla Karnowskiego – jako Forresta Gumpa prawicy – kompletnie poza pojmowaniem jest dyskusja i przyzwolenie na miękkie narkotyki, jak marihuana, której szkodliwość jest mniejsza niż papieros, bądź piwo.

 

Albo ten tekst Karnowski pisał naćpany twardymi narkotykami, albo zalał się w pestkę i wyżął ze szmaty swojego umysłu te wypociny. Publicystyczna ścierka.

Pawłowicz w ataku na wolność ze swoją retoryczną ścierą

Prawica broni Krystyny Pawłowicz, która nadaje się li tylko do ZOO. Portal wPolityce, uważa, że „Marsz Szmat, zorganizowany przez środowiska feministyczne i LGBT, miał być rzekomo niewinnym protestem wobec przemocy wobec kobiet”.

 

Otóż – nie! Taki protest nie może być „niewinny”. Taki protest jest szukaniem empatii społecznej i musi być wyraźnie podkreślony wyraz doznawanej opresji. I właśnie takim był. Każdy z nas w każdej sytuacji musi czuć się wolny. Wyrażać siebie, bo jedno ma życie. Wyrażać się w codzienności i w ekspresji – włącznie z seksualną.

 

A jak Pawłowicz zareagowała? Proszę bardzo:  - Przebieranie się, czynienie wyuzdanych gestów, zachowywanie się w sposób obrażający innych. Niektóre z tych pań powinny naprawdę krytycznie spojrzeć do lusterka i rzeczywiście włożyć staniki, a nie epatować młodych ludzi, a właściwie straszyć facetów tymi piersiami.

 

Mało? O Grodzkiej: - Jeśli Anna Grodzka była na tym marszu i postawiła się w rzędzie szmat, to też jest szmatą. Co tam facet robił przebrany za babę? Czy jego też ktoś zgwałcił?Takie coś razi poczucie estetyki. Ulica jest miejscem publicznym i nie należy do dziwek, kurew i alfonsów.

 

Tak reagują skamieliny społeczne. Ona jest tylko jednym z elementów fobii prawicowych, zakłamaniem tej idei, która człowieka ubiera w kajdany i narzuca porządek. Pawłowicz może w Kościele leżeć plackiem na zimnej posadzce, guzik mnie to obchodzi. Niech odpieprzy się od ekspresji innych. Wyrażać siebie to nie prowokować, to być wolnym. Powinno być jeszcze: być bezpiecznym. O tego są instytucje porządku i prawa.

 

A tak wyglądało zaproszenie na Marsz Szmat, które sprowokowało Pawłowicz i pokazało, jaką jest faktyczną ścierą mentalną:

Prawicowa hołota uderza w Michnika

Prawicowe bojówki już się nie kryją – atakują. Kryją twarze, bo to obciach i hańba dla człowieka. Wyzbyli się już jednak uprzedzeń – wszystko wolno. Stoją za nimi politycy.

 

Najpierw był to wykład prof. Magdaleny Środy na Uniwersytecie Warszawskim (19 litego, wtorek), potem oblanie czerwoną farbą biura poselskiego Joanny Senyszyn.

 

 

Oto najnowszy „wyczyn”: sobotni wykład (23.02) w radomskiej Wyższej Szkole Nauk Społecznych i Technicznych otrzymał tę samą oprawę bojówkarzy narodowców i scenariusz, jak M. Środy.

 

Gdy Michnik mówił o pułapkach na drodze do demokracji, ta pułapka made in PiS wdarła się pod aulę, gdzie odbywał się wykład. Kilkunastoosobowa prawicowa bojówka zamaskowanych i agresywnych mężczyzn wznosiła te same okrzyki, co przed wykładem Środy.

 

Nagranie z zajścia szybko obiegło sieć. Udostępnił je lokalny serwis Cozadzien.pl. Zaś na You Tube pod nagraniem dwa najpopularniejsze komentarze mają jednoznaczną wymowę: ”Coś się dzieje :) Najpierw przerwanie wykładu profesor Środy, potem oblanie czerwoną farbą biura poselskiego Senyszyn. Teraz ta akcja :) Brawo!”, „Bardzo dobrze, dobrze by było gdyby organizowano więcej takich akcji”.

 

 

Ta hołota nie popuści. Realizowała się we wszelkich marszach „niepodległości”, miesięcznicach smoleńskich, obronie TV Trwam (to wszystko ten sam autorament). Hołota uderza w najwrażliwszą część instytucji społecznych, uczelnie, kulturę, wiedzę.

 

Dziennikarze niepokorni

Jarosław Makowski, dyrektor Instytutu Obywatelskiego, na swoim blogu w Polityka.pl przedstawia, jaką to receptę na zaistnienie stosują tzw. dziennikarze niepokorni.

 

Najpierw taki gościu niezależny musi idiotycznie i nieprzytomnie zaatakować kogokolwiek z mainstreamu. Im wrzaskliwej, bardziej chamsko, tym lepiej, bo zaproszą takiego kogoś do mediów mainstreamowych i będzie okazja się wyżalić, jak to jest się dyskryminowanym. Niepokorny wzbudza wówczas współczucie, jest ofiarą.

 

„Choć więc liberalne czy lewicowe media nie podzielają przekonań prawicowców, to w imię pluralizmu zapraszają je na swoje łamy. Można więc sądzić, że działa to również w drugą stronę. Że w takich pismach jak „Uważam Rze”, „W Sieci”, Radiu Maryja, na portalu Wpolityce.pl czy Fronda.pl znajdziemy teksty publicystów liberalnych. Otóż nic bardziej błędnego!” - pisze Makowski.

 

Czy jednak jest jakaś szansa, aby zaistnieć na prawicowych portalach, aby móc prowadzi poważną debatę, wymianę argumentów. Mocować się, kto ma rację? Otóż nie!

 

„Może więc liberalni i lewicowi publicyści też powinni zacząć głosić, że są „sekowani” przez media głównego nurtu prawej strony? Marzy mi się oczywiście poważny spór, gdzie siła argumentów byłaby ważniejsza od siły wrzasku, ale na to nie ma co liczyć”.

 

Prawica znalazła sobie świetną strategię istnienia. Jest u siebie publikowana i na dokładkę w znienawidzonych mediach, jak TVN, TOK FM, Wyborcza.

 

Cudem będzie – i zarazem zgodą narodową – gdy nastanie taki dzień, iż Janusz Palikot wystąpi w debacie w TV Trwam, albo Radia Maryja.