Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 84389
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 178

Wilson

Flag Counter

PO

Audyt Tuska – już jest, panie Kaczyński, nie warto się trudzić

Jarosław Kaczyński zapowiada audyt rządów Donalda Tuska. Dokument zapowiadany jest na grudzień, czyli chce nam prezes fundnąć strawę na święta BN.

Bloger stopklatka już taki audyt zrobił, nawet napisał wstęp oraz zestawił kilka kluczowych dostępnych danych.

Audyt rządów Tuska już dostępny >>>

Gowin będzie budował „twarde” PO

W „Polska The Times” Barbara Dziedzic pisze o „Projekcie na trzy nazwiska”:

To kwestia czasu. Potencjalni współtwórcy nowej partii czekają na odejście Gowina z PO. Zaraz po tym, gdy Jarosław Gowin odjedzie z PO, powstanie jego nowa formacja z Pawłem Kowalem i Przemysławem Wiplerem. Zdaniem naszych rozmówców projekt staje się faktem i czeka jedynie na zakończenie wewnętrznych wyborów w PO oraz ostateczną decyzję byłego ministra sprawiedliwości, który oficjalnie wciąż deklaruje chęć pozostania w Platformie. W otoczeniu Republikanów, nowej formacji Przemysława Wiplera (dawniej PiS), mówi się wprost o „projekcie na trzy nazwiska”. – Chodzi o spójny projekt sensownych liderów – mówi „Polsce” człowiek z otoczenia Republikanów.

 

Z kolei Adam Bielan w tej samej „Polsce”:

Najnowsza historia Polski uczy nas, że ugrupowanie, które raz weszło na ścieżkę spadku, nie jest już w stanie tego spadku zahamować. Tak było w przypadku AWS, tak było również w przypadku SLD, któremu nie pomogła nawet zmiana premiera. Wiele zależy od sytuacji w samej PO. Jeżeli Donald Tusk rzeczywiście uważa, że winą słabych notowań są wewnętrzne podziały, a nie słaba ocena rządu, to jesienią skupi się na pacyfikacji wewnątrzpartyjnej opozycji. A to może tylko pogłębić kłopoty PO.

 

Nie są to szczególnie bystre spostrzeżenia. Gowin jakby chciał powtórzyć początki PO i tamten triumwirat. Byłoby to „twarde” PO. Czy może się udać? Jak Tuskowi zacznie szybko spadać, wszystko jest możliwe. Jeszcze do tego deklaracja nowego PO-PiS. Z czasem może to zafunkcjonować.

 

Wydaje się, że Gowin strategię ma przemyślaną, będzie grał na totalne osłabienie Tuska, a gdyby zdarzyło się, że Grzegorz Schetyny zrobi jakiś gwałtowny ruch, to kto wie.

 

A Bielan – cóż – Ameryki nie odkrył, nie widzę jednak w Tusku animuszu odbudowywania zaufania w elektoracie. Gdyby miało zdarzyć się jakieś nieszczęście w referendum warszawskim, to wszystko – dosłownie – jest możliwe.

Kryzys mija, a Tusk winien wziąć się za solidniejsze rządzenie

 

Prof. Jerzy Hausner to jeden z najsolidniejszych analityków ekonomicznych w kraju, a zarazem polityk, który nie miesza gospodarki z realną polityką. O jego raporcie na łamach „Gazety Wyborczej pisze Patrycja Maciejewicz:

Wyjście ze spowolnienia bez eksportu byłoby niemal niemożliwe. Bez inwestycji będzie trudne i długotrwałe – wynika z raportu opracowanego pod kierownictwem prof. Jerzego Hausnera. Ale pod koniec roku możemy liczyć nawet na 2,5 proc. wzrostu.

 

Kryzys mamy już za sobą, jednak zależni jesteśmy od UE, bo siła polskiej gospodarki to eksport:

Zdaniem analityków dołek spowolnienia mieliśmy w I kwartale, teraz będziemy zwiększać tempo wzrostu. Jak piszą w syntezie raportu, prognoza pokazująca, że w połowie 2014 r. wzrost PKB wyniesie 4,5 proc., „wzbudza jednak wątpliwości ekspertów” – m.in. Janusza Jankowiaka, Mirosława Gronickiego, Andrzeja Sławińskiego i Stanisława Kluzy. Dlatego nadzorujący raport prof. Jerzy Hausner napisał, że „niewielkie ożywienie wystąpi w drugiej połowie 2013 r., nasili się, ale nadal będzie słabe w I połowie 2014 r.”

 

Hausner nie oszczędza rządu Donalda Tuska:

Hausner piętnuje też rząd za próbę „nacjonalizacji OFE” i niewydolność organizacyjną,m.in. w sektorze energetycznym. „Podczas gdy premier mówi o odsunięciu procesu budowy elektrowni jądrowej, grupa PGE sygnalizuje odmienne stanowisko. Projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii trafia do Komitetu Stałego Rady Ministrów tylko po to, by zostać skierowany ad acta. O kontrolę nad wdrożeniem projektu wydobycia gazu z zasobów niekonwencjonalnych rywalizują ze sobą trzy ministerstwa. W efekcie procesy inwestycyjne w energetyce zatrzymały się” – wylicza.

 

Zanim odczujemy przyspieszenie gospodarki, premier musi przedłożyć projekty ustaw, które wpłynęłyby na zmniejszenie bezrobocia, a także pomogły inwestować przedsiębiorcom. Tylko w ten sposób Tusk może odzyskać zaufanie elektoratu i nie dopuścić do głosu populizmu Jarosława Kaczyńskiego, który rządząc nieuchronnie Polskę pogrążyłby w katastrofie.

Debata Tusk-Gowin

 

Młodzieżówka PO – Młodzi Demokraci – zapowiedziała w TVN24, że dojdzie do debaty Donald Tusk- Jarosław Gowin. Nie są jeszcze znane szczegóły, podobno obydwaj kandydaci na przewodniczącego PO wstępnie wyrazili zgodę. Bartosz Domaszewicz, szef Młodych Demokratów, twierdzi, że będzie to nie tylko wykuwanie kształtu PO, przede wszystkim rozważane będą oferty dla młodych ludzi.

 

Młode pokolenie jest kluczowe dla przyszłości polskiej polityki. Gowin sytuuje się w stosunku do Tuska po drugiej stronie barykady – przede wszystkim światopoglądowej. Wszak Tuska i konserwatystę Gowin poróżniły tak w tej chwili medialnie nośne związki partnerskie i stosunek do in vitro.

 

Gowin na konwencji PO w Chorzowie silnie uderzył w Tuska i obecny rząd w sprawie OFE, uważając, że jest to „dewastacja systemu emerytalnego”, rządowy skok na kasę. Z Gowinem zgadza się wielu ekspertów, w tym prominentny Leszek Balcerowicz.

 

Debata zapowiada się ciekawie, może uzmysłowić wielu Polakom, jakie przed krajem stoją problemy do rozwiązania i jakie są możliwości państwa. Tusk to wytrawny dyskutant, nie raz udowodnił, że potrafi narzucić swój kształt rozmowy i sprowadzić przeciwnika na ubitą ziemię, przekonać i wygrać.

 

Debata może okazać się ważna z jeszcze innego powodu. W polityce krajowej brak poważnych merytorycznych rozmów. Albo jest okładanie się inwektywami i pomówieniami, albo monologi pod tytułem: tylko ja mam rację.

 

PO potrzebuje atrakcyjnych rozwiązań w najważniejszych kwestiach dla Polaków, przekonywać, debatować. I przede wszystkim przedstawić wizję, której realizacji wciągnie społeczeństwo, uczyni z nich rzeczywisty podmiot, a nie gadanie o roszczeniach z gębą otwartą, aby same wpadały do niej gołąbki.

 

Spór, konkurencja – a nie dewastowanie się nawzajem – to jest sens polityki, która rodzi owoce.

Żałosna afera zegarkowa

 

 

Afera z zegarkiem Sławomira Nowaka, którą wykreował tygodnik „Wprost” można określić tylko: żałosna.

 

To mieszanie herbaty bez cukru. Zawracanie głowy.

 

Ktoś jednak za tym musi stać. Kto? Ktoś chyba z PO, bo w tej partii doszło do walki buldogów pod dywanem. Toczy się walka o wpływy, o osłabienie Donalda Tuska. Każdy cień podejrzenia na jego ministrów, działa na korzyść konkurentów.

 

W PO Tusk ma ich dwóch, są nimi Grzegorz Schetyna i Jarosław Gowin. Ten ostatni to oferma. Wychodzi na Schetynę. Brzydko, Grzesiu grasz.

 

W programie „Tomasz Lis na żywo” minister musiał się usprawiedliwiać z zegarków. Przyniósł nawet rachunek. Po jakiego czorta? inne rzeczy są ważne. Drogi, koleje, transport – to są kompetencje Nowaka, a nie jakiś zegarek sporej wartości. To nie jest polityka, to jest żałość.

Do PO: rozwiązać kwestię związków partnerskich tak, jak oczekują Polacy

Platforma znowu daje ciała ze związkami partnerskimi. Chce odfajkować temat, migając się. Połowicznie. PO proponuje spółki cywilne zamiast związki partnerskie. Spółki cywilne występują w prawie handlowym. Życiem się nie handluje, tak sobie radzimy, jak się wyśpimy.

 

To nasz wybór, państwo ma nie przeszkadzać, tylko prawnie ułatwiać. Przede wszystkim nie zakłamywać w języku. Jak w tym wypadku. Działacze LGBT mają rację, iż propozycja PO „to poniżające traktowanie”.

 

Cholera, na świecie jakoś potrafią to załatwić, we Francji już w czerwcu będą pierwsze śluby par homoseksualnych, właśnie Francois Hollande podpisał ustawę o małżeństwach homoseksualnych, a my z drzew nie możemy zejść.

 

PO uparła się, aby wraz z PiS siedzieć na tej samej gałęzi. Zaapeluję za Markiem Beylinem: Tusku, do sterów! Kraj trzeba zmieniać. Zarówno obyczajowo, aby stawał się bardziej nowoczesny – i gospodarczo. Nie chować się, nie uciekać od odpowiedzialności. Konserwa polska nie zejdzie z drzew. A tam nie jest miejsce PO, lecz wśród ludzi i ich potrzeb.

Hej, hej! Czy Kaczyński będzie pluł nam w twarz i dzieci oszwabiał?

 

 

 

Waldemar Kuczyński odpowiada na głośny już wywiad Romana Giertycha dla „Rzeczpospolitej”: Tusk powinien odejść.

 

Giertych tą cwaną metodą swój tyłek chciałby (z czasem) posadowić na fotelu premiera, wcześniej zostać szefem PO, albo bytu politycznego, który zostanie wykreowany z prawego skrzydła PO – bo o to gra Giertych z Jarosławem Gowinem.

 

Kuczyński tak Giertychowi (i nie tylko – bo publicystom, którzy wróżą powrót Jarosława Kaczyńskiego na premiera): – Atakując PO, do czego jest pełne prawo, powinno się mieć także przed oczami, jaką perspektywę rządzenia może to przybliżać. Krytyka Platformy jest konieczna, tylko trzeba uważać jak się ją uprawia. Jeżeli jest się przekonanym, że gdzieś w kącie czai się groźna alternatywa.

 

Tą alternatywą jest PiS i Kaczyński, który po wielu przyjdzie o świcie. Najnowszy sondaż pracowni (CBOS), która jest najbardziej profesjonalna w kraju, sondaż wygląda bardzo, ale to bardzo złowieszczo:

Dla poprawienia humoru Henryk Sawka:

facebook.com/HenrykSawka

Brudziński ze zwierzyńca tow. Szmaciaka Kaczyńskiego

 

U Joachima Brudzińskiego zachodzą klasyczne psychologiczne zależności: tak wyzywa, jak się sam nazywa i skąd pochodzi.

 

W TVN24 pozwolił sobie rzec, iż w PO nie ma żadnego spoiwa, że partia Donalda Tuska się rozsypuje, bo PO jest tożsama z premierem.

 

Nazwał to „syndromem tow.  Szmaciaka”.

 

Ileż trzeba mieć w sobie złych emocji i być ślepym, aby to, co jest w PiS, przenosić na partię rządzącą. Czyż najwybitniejszym w kraju tow. Szmaciakiem nie jest Jarosław Kaczyński?

 

Do tego prezes PiS jest szmaciakiem ze skansenu. Brudziński jest ledwie psem tow. Szmaciaka Kaczyńskiego. Szczeka po mediach, bo kot Hofman był w innej telewizji. To są zwierzaki PiS – i tak ich traktuje Kaczyński. Jeden Hau-hau, drugi miau-miau.

Gowin – siekierka, Biernacki – kijek

 

Kłopoty Donalda Tuska z konserwatystami we własnej partii nie kończą się wraz z dymisją Jarosława Gowina. Oto jeden z twardogłowych, młody poseł Jacek Żalek, smaruje na swoim blogu, jaki to Gowin jest wielki.

 

Wg Żalka to był najdoskonalszy minister w rządzie Tuska, ma same zasługi, nawet Europa za nim wzdycha. szczególnie za deregulacją.

 

Tak Żalek konkluduje: „Dymisja z rządu nie oznacza automatycznie odejścia z PO. Jestem prawnikiem, ale nie jestem adwokatem Jarosława Gowina i nie mogę wypowiadać się w jego imieniu. W swoim natomiast mogę powiedzieć, że dopóki będę miał wpływ na wytyczanie celu PO, czuję się odpowiedzialny za jego skuteczną realizację”.

 

To jest zapowiedź walki wewnątrz PO. Niedobrze wyrokuje to dla rządu i dla życia społecznego, bo Platforma zajmie się sama sobą, a nie robotą na rzecz Polski i Polaków.

 

Dzisiaj z konserwatystami i to umiarkowanie ortodoksyjnymi cokolwiek trudno sensownego zrobić, wszak nie można ich skazać na partyjny niebyt, gdyż skończyłoby się to zasileniem opozycji. Tusk będzie ich pacyfikował. Pytanie: czy skończy się to sukcesem dla PO, a tym samym dla polskiej polityki.

 

Niepokoje jeszcze bardziej wzrastają, iż można uznać Marka Biernackiego za kijek, w myśl przysłowia: zamienił stryjek siekierkę na kijek.

Tak dogasa Tusk

Wojciech Maziarski nie zostawia na Donaldzie Tusk suchej nitki

 

Potęga Tuska dogasa. Sześć lat po odsunięciu PiS od władzy szeroka jedność obozu platformianego jest nie do utrzymania i PO musi się zdecydować, na czyim poparciu zależy jej najbardziej. Wydawać by się mogło, że najważniejszy powinien być dla niej elektorat raczej wielkomiejski, raczej niezbyt religijny, raczej wykształcony, raczej młody, raczej liberalny, raczej inteligencki, raczej przedsiębiorczy. Tymczasem to właśnie on ciągle dostaje prztyczki w nos.

 

Tusk jest coraz bardziej samotny. Zamknięty w gabinecie czeka na nieuchronny koniec. No, chyba żeby spróbować odbudować drużynę. Pojednać się z Balcerowiczem, Schetyną i innymi. Odzyskać zaufanie dawnych towarzyszy i sojuszników. Uznać ich autonomiczną pozycję w polityce. Wycofać się z pomysłów w rodzaju częściowej nacjonalizacji OFE. Nadać nowy impet programowi reform. I dopiero wtedy ruszyć w Polskę, do wyborców. Ale nie w pojedynkę – całą grupą. Z komunikatem: drużyna pierścienia znowu jest razem i wie, czego Polska potrzebuje.

 

Takie są nastroje wśród najbardziej świadomego elektoratu i publicystów, którzy Tuskowi sprzyjali. Czy jest szansa, aby się PO odbudowało? Czy można liczyć na cud?

 

Jeżeli nie, to co dalej. Lewica kompletnie rozsypana. Niewiele szans, aby udał się projekt Europa Plus. Janusz Palikot sam pod sobą dołki kopie, Kwaśniewski nie wykaraska się z choroby filipińskiej, a do tego doszły ten nieszczęsny lobbing za Azotami. SLD nic nie musi robić, ale wyżej kilkunastu procent nie podskoczy.

 

Kaczyński dojdzie do władzy? Nie! Nie! Nie! Wszyscy bogowie chrońcie Polskę. Wszystkie siły miejcie nas w opiece. Tylko nie Kurduple!