Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 83853
  • Dzisiaj wizyt: 5
  • Wszystkich komentarzy: 177

Wilson

Flag Counter

ONR

Brunatne PiS i ONR manifestowało w Opolu

PiS coraz bardzie parszywieje, dostaje takiej samej głupawki jak ONR. Nasza endecja staje się krystalicznie brunatna. Dlaczego? Bo niewiedza sparaliżowała im umysły, idzie im to całkiem dobrze, jak prezesowi Kaczyńskiemu. Kompletna demencja.

 

Oto w Opolu powyższe dwie organizacje brunatne manifestowały przed konsulatem Niemiec. Na banerach mieli m.in swastyki i portrety Goeringa. Gdyby ci idioci poczytali, to może by się dowiedzieli, że denazyfikacji po 1945 roku w Niemczech dokonali Amerykanie.

 

Rodzimy jednak krój brunatnych książek i wiedzy się nie chwyta, bo mogliby się coś dowiedzieć i dojść do tego, że faktycznie są idiotami. A co robi idiota, jak się przekona, że nim jest? Dokonuje żywota.

 

Manifestacja może niespecjalnie się udała, bo przyszło na nią ok. 20 osób. Ale legitymizowało ją PiS. Domagali się legalizacji mniejszości polskiej w Niemczech.

 

- Do dziś sprawa ta nie została uregulowana przez państwo, które mieni się liderem Unii Europejskiej – grzmiał obecny Ryszard Szram z „Gazety Polskiej”, któremu towarzyszyli m.in. działacze PiS-u Sławomir Kłosowski i Arkadiusz Szymański. – Innym mniejszościom przyznano prawa, a Polakom nie – zaznaczał.

Nie wspomniał jednak, że zgodnie z obecnymi standardami międzynarodowymi, za mniejszość narodową uznaje się grupę, która znalazła się w innym państwie z powodu zmiany granic. Tymczasem Polacy mieszkający w Niemczech to emigranci głównie zarobkowi.

 

Manifestacja to nie pierwsza wspólna inicjatywa PiS i ONR skierowana przeciwko Niemcom, czy mniejszości niemieckiej. Organizacje razem biorą udział w manifestacjach z okazji 11 Listopada i innych świąt narodowych. Poseł Kłosowski ma o ONR jak najlepsze zdanie: – To ludzie z ogromnym poczuciem patriotyzmu i odpowiedzialności za Polskę. Na maj zapowiedział wspólny marsz w Opolu pod hasłem „Tu jest Polska”.

ONR straszy Niewiadomskim

Poniżej najnowszy plakat ONR czczący pamięć Eligiusza Niewiadomskiego, zabójcy pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza.

 

Czy jest jakaś szansa, aby tego rodzaju ludzi wykluczyć z życia publicznego? Nie. Mają swoich Brunonów K., Grzegorzów Braunów, Rafałów Ziemkiewiczów.

 

Nie będą strzelać oni, zrobią to inni.

 

Dzisiaj sytuacja jest o wiele bardziej niebezpieczna, bo środki techniczne są o wiele doskonalsze niż 90 lat temu, gdy mordowano Narutowicza.

 

Poniższy plakat to pochwalanie, a zarazem namawianie do zbrodni. Ale póki ktoś nie naciśnie na cyngiel, nie zostanie złapany z dymiącą lufą, prokuratura jest bezradna, ONR ma oficjalne prawo do demonstrowania, a winien być zdelegalizowany.

 

Gdy dojdzie do zbrodni, będzie za późno.

 

Inwigilować faszystów i narodowców!

 

Tomasz Sekielski w TOK FM uznał, iż inwigilacja Młodzieży Wszechpolskiej (na którą się skarżyli) pachnie powtórką z IV RP.

 

Czy istotnie można czynić takie porównania?

 

IV RP  - kojarzy się dość konkretnie: zarówno z politykami (Kaczyński i Ziobro) i metodami (ściganie, zamordyzm mediów, nieumiejętność rozwiązywania konfliktów społecznych). A czym byłoby ewentualne inwigilowanie MW?

 

Od czego są służby specjalne? Czy nie od tego, aby zadbać profilaktycznie, by nie doszło do sytuacji, gdy już będzie za późno, a media będą grzmiały: można było się spodziewać?

 

MW i ONR, które przekształciły się w Ruch Narodowy, nie ukrywają, że chcą przewrócić system parlamentarny, demokratyczny. Marzy im się jakaś postać reżimu – i to faszystowskiego. Czy służby mają dać im spokój? Wolne żarty. Nie tylko pały im się należą za quasi-marsz niepodległości, ale Wielki Brat, który idiotów będzie pilnował, miał na smyczy.

 

Polska do nich nie należy. Polacy takich idiotów tolerują – do czasu. Łagodnie na ten temat pisze Wojciech Maziarski, ale z podobną konkluzją.

 

„Towarzystwo to trzeba mieć pod obserwacją, by móc interweniować, zanim dojdzie do tragedii.

Jest to oczywiście zadanie dla wyspecjalizowanych służb, nie dla publicystów i komentatorów. Ja mogę zrobić tylko jedno: gdy znowu usłyszę skargi wszechpolaków, że są inwigilowani, odpowiem: „I bardzo dobrze!”.

Gluty Kaczyńskiego

 

Politycy zaczynają samodzielnie myśleć, gdy wyjdą (albo zostaną wyrzuceni) z podmiotu politycznego. Wcześniej mieli partyjną sieczkę, którą produkuje im prezes, szamają ten obrok i wychodzi zwykle im medialny glut. Tak mają w PiS. O tym w wywiadzie dla Onetu opowiada Michał Kamiński, były spin doktor PiS.

 

Prezes Kaczyński w swoich szarych komórkach wytwarza fobie, które niewiele mają wspólnego z normalnością. Czymś takim wielce nienormalnym jest „zbrodnia niesłychana”, która spowodowała, że PiS stracił wiarygodność. Z takiej kalumnii nie można się wycofać. Prezes brnie więc w bagno, brną jego partyjni akolici.

 

Do szczętu psuje się w ten sposób przestrzeń debaty publicznej, politykę polską i samą Polskę. A że pojawiło się na prawej stronie nowe zjawisko – obóz narodowy – rozpocznie się ściganie na radykalizmy.

 

PiS (a konkretnie Kaczyński) powiedział „a”: „96 osób zamordowano”. Narodowcy posunęli się dalej i rzekli „b”: „Obalić republikę i powiesić obalonych”.

 

PiS zatem będzie musiał zradykalizować język i to uczyni. Logika Kaczyńskiego jest zwichrowana, absurdalna, a w języku niebezpieczna. Psucie kraju będzie teraz następowało w zastraszającym tempie.

 

„Trudności psychiczne” – dyplomatycznie określone przez Zbigniewa Brzezińskiego – dla twardego elektoratu nic nie znaczą, są to wyborcy z podobnymi problemami, niekoniecznie psychicznymi, ale resentymentu, roszczeń. Kaczyński ich mami, a oni chcą być mamieni.

 

Więc Kaczyński będzie produkował coraz bardziej niestrawne gluty.