Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 84389
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 178

Wilson

Flag Counter

Monika Olejnik

Monika Olejnik się wykopyrtnęła

 

Monika Olejnik się nie popisała. Wykopyrtnęła na polskiej traumie. Język nas zawsze zdradza.

 

„Dwa wybuchy – w Bostonie, a nie w Smoleńsku” – tak na tragedię na bostońskim maratonie zareagowała Olejnik. Facebookowy wpis dziennikarki wywołał lawinę komentarzy, w zdecydowanej większości – nieprzychylnych.

Prawica lustruje

W prawicowych mediach wzmożenie lustracyjne. Wszyscy idą pod lupę, którzy jakoś podpadli Kaczyńskiemu i PiS. „Patrioci” badają przodków i układ powiązań towarzysko-rodzinnych. W ten sposób prawica usprawiedliwia swoje niespełnione ambicje. O lustracji pisze ostatnia „Polityka”, a pod prawicowy nóż idą Kuba Wojewódzki, Monika Olejnik, Justyna Pochanke i Bartosz Węglarczyk.

 

Ponadto nieprzypadkowo rodzinna lustracja dotyczy przede wszystkim ludzi tzw. mainstreamowych mediów. Bo właśnie w mediach i o media toczy się dzisiaj zastępcza wojna polityczna. I jest ona jeszcze bardziej zażarta niż konflikt pomiędzy głównymi partiami.

 

Monika Olejnik udzieliła wywiadu „Polityce”, w którym dowodzi, że dziennikarze, którzy sięgają po życiorysy rodziców są po prostu bezsilni: „To, co mam zawdzięczam sobie samej, bo całe życie ciężko pracowałam, i pomimo różnych publikacji, które będą się ukazywały, będę kochała mojego ojca. Te ataki wynikają z bezradności. Polecam tym ludziom, żeby zarezerwowali sobie jakieś stałe miejsce w IPN, niech tam siedzą i grzebią. Mnie to kompletnie nie interesuje”.

 

Wg „Polityki” życiorys teraz na prawicy zastąpiony został wielkim Układem: „Każde niuansowanie historii zawsze przegra z prostym przekazem o „ruskich pachołkach” i „żydowskich kosmopolitach”. Szukanie rodzinnych haków przypomina do złudzenia metody stosowane w 1968 roku przez resort wpraw wewnętrznych i bezpiekę wobec przeciwników władzy”.

 

Niedawno „Gazeta Polska Codziennie” ujawniła żydowskie pochodzenie Andrzeja Morozowskiego, pisze o tym z kolei „Newsweek” w wywiadzie Marcina Mellera z zainteresowanym. Nieługo ma się ukazać książka dziennikarzy „GPC” Doroty Kani i Macieja Marosza „Resortowe dzieci”, jest w niej opisana historia rodzinna Justyny Pochanke.

 

Prawica tak ma, miłosiernie lustruje, bo nic nie ma do zaproponowania Polakom.

Kościelne i smoleńskie paranoje

Abp Józef Michalik w Boże Narodzenia przemawiał z ambony, Monika Olejnik ma kilka słów do hierarchy. Wychodząc ze słusznego założenia, że słowa arcybiskupa nie mogą pozostać bez echa. Należy rozmawiać, używać dialogu.

 

Cóż takiego mówi Olejnik z łamów „Wyborczej”? Przypomina, iż arcybiskup mówiąc swego czasu o „zamachu smoleńskim”, zwrócił uwagę politycznej stronie propagującej tę hipotezę (pewność), iż trzeba mieć twarde dowody, a mądrość opiera się na faktach, a nie teoriach. Dlaczego zatem ani politycy nie posłuchali hierarchy, ani do serca nie wzięli tych słów księża tworzący media kościelne?

 

Może abp Michalik żałuje tych słów i teraz poświęcił kazanie atakowi na wielodzietną rodzinę i propagowaniu zdrady małżeńskiej w kolorowej prasie.

 

Wychodzi na to, że abp Michalik nie ogląda TV Trwam. Zauważyłby, ile w niej jest propagowanej mowy nienawiści, przemówiłby do polityków związanych z Kościołem, aby nie rzucali bezpodstawnych oskarżeń, a zajęli się tym, co dla Polski można zrobić dobrego. Pomyśleli o wspólnej przyszłości, o miejscu kraju w UE, czy i kiedy mamy wejść do strefy euro.

 

Bo pozostanie nam tylko nurzanie się we wraku tupolewa, acz stronie używającej rozumu (lemingom) nie da się wcisnąć kitu o zamachu w Smoleńsku. Pracują nad komisja Macierewicza, media prawicowe i kościelne. Dlatego lemingi ufają Tuskowi.

 

Kraj pozostaje pod okupacją Platformy Obywatelskiej już piąty rok, Tusk dostał mandat w demokratycznych wyborach, Polacy wierzą w jego rozsądek. Michalik na chwilę odzyskał zmysł rozumu. Wygląda, że go zatracił, bo powrócił do bredni o fałszywych zagrożeniach. U hierarchy nastąpił nawrót chorobowy.

 

Ci, którzy niewiele wnoszą do wspólnego dobra ojczyzny, zasmradzają atmosferę w kraju i budują alternatywę, który nic nie ma wspólnego z rozumem i rzeczywistością.

 

Ile można tkwić w chorobie paranoi? Trzeba wreszcie się leczyć.

Staniszkis parchata myśl

 

Muszę to stwierdzić autorytarnie. U Jadwigi Staniszkis z jakiś powodów (upływających lat i ideowych) nastąpiły przerzuty mentalne.

 

Zaraza przeniosła się z Jarosława Kaczyńskiego na socjolożkę.

 

Można zarazę nazwać: parchate myśli, albo jakkolwiek.

 

Oto w „Kropce nad i” Moniki Olejnik stwierdziła: „Sikorski, Gowin i Giertych przejmą PO przy pomocy Uważam Rze”.

 

Zaraza parchata wyraża się tym, że szare komórki zamienia na parchatą substancję, breję mentalną. Właśnie podobną parchatą breję wypowiedziała Staniszkis, a sądzi, że to jakaś myśl.

 

Bzdura. Naukowiec parchate myśli leczy za pomocą intensywnych badań, młody człowiek zaś nauki. U Staniszkis na wszystko za późno, więc z tymi parchatymi szarymi komórkami do śmierci zostanie. Amen.

Nie zapraszać matołów (Brudzińskiego) do studia

Joachim Brudziński pokłócił się z Moniką Olejnik w jej programie w Radiu Zet. Rzecz poszła o Smoleńsk, jak to wypadku polityków PiS i prawicy jest na porządku dziennym.

 

Brudziński to dość symptomatyczny matoł polityczny. Niedoczytany, niedouczony, z umysłem zredukowanym do kilku puzzli zamiast szarych komórek, a przy tym gbur, o subtelności posługiwania się umysłem może gdzieś słyszał, jak mu ktoś powiedział, ale nie wie, co z tym się robi i jak to się je z użyciem widelca.

 

Darmozjady z PiS tak po prostu mają. Gębę otworzą, sypie się z niej Smoleńsk, jak zepsuty zęby. Ten sam fetor. I tak zaczął Brudziński: – Słyszałem jak sobie wtórowaliście, że przyjdzie polityk PiS i będzie gadka o Smoleńsku. Nawet pani sobie dworowała mówiąc „tak, tak” – zaczął atakować.

 

No i się potoczyło. Nawet pretensję Brudziński zgłosił, że z tego powodu Kaczyński ma największy w kraju procent nieufności. Olejnik drwiła: – Tak, to ja stoję za tym, że 55 proc. Polaków nie ufa Kaczyńskiemu.

 

Za głupotę Kaczyńskiego i PiS odpowiadają Polacy. Kaczyński przywali „zbrodnią niesłychaną, 96 zabitych”, odpowiada naród. A dać im zbiorowego kopa, aby znaleźli się na Księżycu, bo tam miejsce tych niechlujów, niech pieprzą swoje dyrdymały Twardowskiemu.

 

A poważnie: nie zapraszać matołów do studia, pożytku z nich intelektualnego żadnego. No, jest z czego skroić newsa.