Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 84046
  • Dzisiaj wizyt: 3
  • Wszystkich komentarzy: 177

Wilson

Flag Counter

Marek Kochan

Towar „Kaczyński” się nie sprzedaje, bo zepsuty

 

Tomasz Lis zastanawia się nad marketingiem Jarosława Kaczyńskiego. Zwłaszcza że na powierzchnie medialną wypłynął człowiek, który odpowiada za jego wizerunek i bierze kasę – Marek Kochan.

 

O Kochanie mam zdanie zdecydowane, tym bardziej że go trochę znam, a to że wiąże marketing z nauczaniem i uprawianiem swojej twórczości, uważam za rzecz niefortunną. Ba, uważam, że Kochan sam sobie dołki kopie, swojej profesji i polityce, bo towar, który sprzedaje (Kaczyński), kiepsko się sprzedaje. Jest trefny.

 

Nie tylko polska polityka i jej obecność w przestrzeni publicznej są fatalne, ale działania wokół polityczne – marketing polityczny i dziennikarstwo.

 

Kochan jest tego najlepszym przykładem. Od pięciu lat opakowuje towar „Kaczyński” i faszeruje go treścią. Towar nie idzie, cuchnie, jest niesmaczny, nieużyteczny i zawsze zepsuty.

 

Wielka wina towaru – Kaczyńskiego. Niemniej taka sama sprzedawcy, producenta – Kochana. Jeżeli temu towarowi nie potrafi nadać odpowiednich walorów rynkowych, dobrze opakować i przekonać szanownych klientów, powinien pieprznąć towar, pieprznąć zawód i zająć się tym, co daje satysfakcję.

 

Kochan jednak tego nie robi. Dlaczego? Kasa, money, money, money. Świetnie płacą w PiS za Kaczyńskiego, towar, który się nie sprzedaje. Kochan zatyka nos, zamyka oczy, pieprzy wszystko, jest sprzedawcą przeterminowanego produktu „Kaczyński”.

 

Źle to świadczy o Polakach – politykach, ludzi, którzy z nimi współpracują (Kochan), dziennikarzach i wyborcach. Nie mamy wiele do zaoferowania w polityce i zawsze marnej jakości. Zepsuty towar, jak w przypadku produktu made in PiS – „Kaczyński”.

 

PR Kaczyńskiego: Kochan na rzadko, czyli Gniot

 

Marek Kochan, specjalista od wizerunku Jarosława Kaczyńskiego, jest wybitnym średniakiem we wszystkim, co robi. To jest prawdziwe nieszczęście polskiej polityki, przy tym opanował do perfekcji nic-nie-znaczenia za ogromne pieniądze.

 

Jak to się robi? Trzeba być wykładowcą UW, a przy tym żadnym pedagogiem, pchać się tam, gdzie szmal i politykowi-idiocie wmawiać, że ma misję. Kochan niewiele studentom może włożyć do głowy, bo nie ma na to czasu i nie ma talentów. Leci do Kaczyńskiego, który jest, jaki jest, głupcowi nadaje rysy mniej głupie, a Kaczyński i tak wypadnie, jak na idiotę przystało, coś tam walnie o „zbrodni niesłychanej”.

 

Kochan obnosi się, że jest pisarzem. Polskiej kulturze tym samym plując do zupy. W istocie tak jest marnym, jak jego wiedza i umiejętności wykładowcy. Owszem, nieszczęściem polskiej polityki są tacy politycy, jak prezes PiS.

 

A jednak prawdziwe nieszczęście nazywa się Kochan: nic nie potrafi, a szarpie kasiorę niebotyczną. Przy tym niszczy imię nauczyciela i człowieka kultury.

 

Kochan to esencja i konsystencja popuszczania na rzadko. Takiż ma rozum: na rzadko, takież umiejętności: rzadko cokolwiek głębszego wie i takież wydala treści: rzadko. Smród życia publicznego, który nie skonstruował żadnej spójnej myśli, co słychać w prezesie PiS i po samym Kochanie, gdy cokolwiek w mediach powie.

Tak ten talent na rzadko wygląda – Kochan, czyli Gniot

Kaczyński – utrzymanek Polaków

 

Jarosław Kaczyński to najdroższy utrzymanek polskiej demokracji. Jako polityk skupia na sobie największą uwagę mediów. Wtórnym jest, że negatywnie oceniany przez dziennikarzy i publiczność.

 

Najważniejsze, że jest obecny i gotowy do przejęcia władzy. Rządzący prędzej czy później się poślizną, a w ich miejsce jest prezes PiS.

 

Z budżetu państwa na Kaczyńskiego idą ciężkie pieniądze, które on z kolei przeznacza na swój wizerunek w mediach. Prezes PiS korzysta z najdroższego człowieka w branży, który szkoli jego zachowania i podsuwa rozwiązania obecności w przestrzeni publicznej.

 

Tym człowiekiem, który stoi za Kaczyńskim jakiego znamy, jest Marek Kochan. 40-letni pisarz, wykładowca retoryki na Uniwersytecie Warszawskim i PR-owiec w jednej z najdroższych firm branży.

 

Taki człowiek kosztuje. Za przygotowanie „projektu: Gliński na premiera” kasuje Kochan bagatela sumę 214 zł (nad tą rolą dla Kaczyńskiego pracował 1,5 miesiąca).

 

Kaczyński dużo nas kosztuje, jest jednym z najdroższych utrzymanków naszych kieszeń i sumień. Na szczęście zalicza wpadki, czym burzy swój wizerunek, gdy trochę ociepli wizerunek, a słupki sondażowe wzrosną.

 

Ale Kaczyński ma misję, aby nas zbawić i z niej nie zrezygnuje, zresztą nic nic innego nie ma do roboty. Jedyna jego pasja – zbawiać Polaków. Inaczej byłby dziaduniem emerytem. Dla większości dziadem.