Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 84046
  • Dzisiaj wizyt: 3
  • Wszystkich komentarzy: 177

Wilson

Flag Counter

Józef Michalik

Węże Rydzyka i filutki abp Hoser oraz Michalik

Abp Henryk Hoser modlił się za dziennikarzy, a następnie zdefiniował pojęcie prawdy w mediach:

Media są najlepszym przykładem, że w epoce skrajnego subiektywizmu odrzuca się pojęcie prawdy. W konsekwencji wielu dziennikarzy przeżywa konflikt sumienia w związku z tym, co im każą robić

- to to sobie wymyślił dziarski metropolita warszawsko-praski i dodał:

Nie będzie przesadą przyrównanie pewnych deformacji świata mediów do biblijnych węży o palącym jadzie.

 

Chodzi mi o ten dodatek z biblijnymi wężami. A gdzie one tak syczą na niepolskiego Donalda Tuska, wybranego przez większość Polaków?

 

Mam! Mam! W mediach o. Tadeusza Rydzyka, który gdy tylko się odezwie wydaje syk. I jest to syk węża na wszystko, co polskie. Tak to Rydzyk deformuje prawdę.

 

Wychodzi mi z tego, że abp Hoser to taki filutek, który ojca dyrektora nazwał syczącym wężem. Chyba dobrze zrozumiałem Hosera, co?

 

Z kolei inny arcybiskup Józef Michalik rzekł:

Właściwie używane media służą rozwojowi człowieka.

 

Też się zgadzam z Michalikiem. Media Rydzyka nie służą rozwojowi człowieka, lecz płazów, wężów. Nie uczą mowy polskiej, tylko syku, który wydaje redemptorysta.

 

Filutki – ci nasi hierarchowie. Oj, filutki.

Kościelne i smoleńskie paranoje

Abp Józef Michalik w Boże Narodzenia przemawiał z ambony, Monika Olejnik ma kilka słów do hierarchy. Wychodząc ze słusznego założenia, że słowa arcybiskupa nie mogą pozostać bez echa. Należy rozmawiać, używać dialogu.

 

Cóż takiego mówi Olejnik z łamów „Wyborczej”? Przypomina, iż arcybiskup mówiąc swego czasu o „zamachu smoleńskim”, zwrócił uwagę politycznej stronie propagującej tę hipotezę (pewność), iż trzeba mieć twarde dowody, a mądrość opiera się na faktach, a nie teoriach. Dlaczego zatem ani politycy nie posłuchali hierarchy, ani do serca nie wzięli tych słów księża tworzący media kościelne?

 

Może abp Michalik żałuje tych słów i teraz poświęcił kazanie atakowi na wielodzietną rodzinę i propagowaniu zdrady małżeńskiej w kolorowej prasie.

 

Wychodzi na to, że abp Michalik nie ogląda TV Trwam. Zauważyłby, ile w niej jest propagowanej mowy nienawiści, przemówiłby do polityków związanych z Kościołem, aby nie rzucali bezpodstawnych oskarżeń, a zajęli się tym, co dla Polski można zrobić dobrego. Pomyśleli o wspólnej przyszłości, o miejscu kraju w UE, czy i kiedy mamy wejść do strefy euro.

 

Bo pozostanie nam tylko nurzanie się we wraku tupolewa, acz stronie używającej rozumu (lemingom) nie da się wcisnąć kitu o zamachu w Smoleńsku. Pracują nad komisja Macierewicza, media prawicowe i kościelne. Dlatego lemingi ufają Tuskowi.

 

Kraj pozostaje pod okupacją Platformy Obywatelskiej już piąty rok, Tusk dostał mandat w demokratycznych wyborach, Polacy wierzą w jego rozsądek. Michalik na chwilę odzyskał zmysł rozumu. Wygląda, że go zatracił, bo powrócił do bredni o fałszywych zagrożeniach. U hierarchy nastąpił nawrót chorobowy.

 

Ci, którzy niewiele wnoszą do wspólnego dobra ojczyzny, zasmradzają atmosferę w kraju i budują alternatywę, który nic nie ma wspólnego z rozumem i rzeczywistością.

 

Ile można tkwić w chorobie paranoi? Trzeba wreszcie się leczyć.

Kościół zatrzaskuje drzwi do ludzi

 

 

Dramat z hierarchami. Nawet w pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Abp Józef Michalik nie może przełknąć niedawno podpisanej przez rząd europejskiej Konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie.

 

Dla hierarchy to atak na tradycyjny model rodziny. Podczas pasterki w Przemyślu szef Episkopatu Polski musiał sobie ulżyć. Olaboga, atakowane są kultura, tradycja i kościół.

 

Tak! – świat się zmienia! Hierarcha i jego kościół – nie! Przemoc jest wartością stojącą na straży tradycji. Kobieta w tej tradycji to ktoś gorszy, który jest przymuszony do swej roli siłą. Choćby siłą przyzwyczajeń, ale chodzi głównie o przemoc, która jako argument silnej męskiej ręki jest w tych tradycyjnych rodzinach nadużywana.

 

Dzisiaj rola rodziny jest zupełnie inna niż dawniej. Świat ewoluuje i Kościół w nowej rzeczywistości może nie znaleźć dla siebie miejsca, jeżeli będzie stał na straży takiej tradycji. Dzisiaj Kościół to skamielina, bo takim jest bez kobiet w roli kapłanek.

 

Dostało się od Michalika Januszowi Palikotowi, poświęcił jemu słowa bez użycia nazwiska: – Błazen zajmuje miejsce mędrca, nauczyciela, kapłana. Błazen, wszystko mu wolno. Piana na ustach staje się wzorem niejednego działacza politycznego, któremu wszystko wolno, bezkarnie może obrażać innych ludzi. Myślę, że warto powiedzieć, zauważyć jak często paraliżuje lęk przed prawdą ludzi dzisiaj w świecie.

 

A już myślałem, że Michalik się zmienił. A guzik. Z takimi kapłanami Kościół może pozostać tylko twierdzą anachronicznej tradycji, a taka postawa wróży tylko jedno: porażkę.

 

Kościół w jakiejś postaci się uratuje, lecz nie będzie to Kościół Michalika, ani Rydzyka. Kościół konfesji, kościół otwarty, odpartyjniony, na taki Kościół trzeba poczekać do czasów innego, nowego papieża.

 

Polski Kościół zatrzaskuje sobie drzwi do ludzi. Hierarchowie są wyobcowani z nowoczesności, z emancypacji wartości, jak równość wobec kobiet.