Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 83853
  • Dzisiaj wizyt: 5
  • Wszystkich komentarzy: 177

Wilson

Flag Counter

Jarosław Gowin

Gowin będzie budował „twarde” PO

W „Polska The Times” Barbara Dziedzic pisze o „Projekcie na trzy nazwiska”:

To kwestia czasu. Potencjalni współtwórcy nowej partii czekają na odejście Gowina z PO. Zaraz po tym, gdy Jarosław Gowin odjedzie z PO, powstanie jego nowa formacja z Pawłem Kowalem i Przemysławem Wiplerem. Zdaniem naszych rozmówców projekt staje się faktem i czeka jedynie na zakończenie wewnętrznych wyborów w PO oraz ostateczną decyzję byłego ministra sprawiedliwości, który oficjalnie wciąż deklaruje chęć pozostania w Platformie. W otoczeniu Republikanów, nowej formacji Przemysława Wiplera (dawniej PiS), mówi się wprost o „projekcie na trzy nazwiska”. – Chodzi o spójny projekt sensownych liderów – mówi „Polsce” człowiek z otoczenia Republikanów.

 

Z kolei Adam Bielan w tej samej „Polsce”:

Najnowsza historia Polski uczy nas, że ugrupowanie, które raz weszło na ścieżkę spadku, nie jest już w stanie tego spadku zahamować. Tak było w przypadku AWS, tak było również w przypadku SLD, któremu nie pomogła nawet zmiana premiera. Wiele zależy od sytuacji w samej PO. Jeżeli Donald Tusk rzeczywiście uważa, że winą słabych notowań są wewnętrzne podziały, a nie słaba ocena rządu, to jesienią skupi się na pacyfikacji wewnątrzpartyjnej opozycji. A to może tylko pogłębić kłopoty PO.

 

Nie są to szczególnie bystre spostrzeżenia. Gowin jakby chciał powtórzyć początki PO i tamten triumwirat. Byłoby to „twarde” PO. Czy może się udać? Jak Tuskowi zacznie szybko spadać, wszystko jest możliwe. Jeszcze do tego deklaracja nowego PO-PiS. Z czasem może to zafunkcjonować.

 

Wydaje się, że Gowin strategię ma przemyślaną, będzie grał na totalne osłabienie Tuska, a gdyby zdarzyło się, że Grzegorz Schetyny zrobi jakiś gwałtowny ruch, to kto wie.

 

A Bielan – cóż – Ameryki nie odkrył, nie widzę jednak w Tusku animuszu odbudowywania zaufania w elektoracie. Gdyby miało zdarzyć się jakieś nieszczęście w referendum warszawskim, to wszystko – dosłownie – jest możliwe.

Debata Tusk-Gowin

 

Młodzieżówka PO – Młodzi Demokraci – zapowiedziała w TVN24, że dojdzie do debaty Donald Tusk- Jarosław Gowin. Nie są jeszcze znane szczegóły, podobno obydwaj kandydaci na przewodniczącego PO wstępnie wyrazili zgodę. Bartosz Domaszewicz, szef Młodych Demokratów, twierdzi, że będzie to nie tylko wykuwanie kształtu PO, przede wszystkim rozważane będą oferty dla młodych ludzi.

 

Młode pokolenie jest kluczowe dla przyszłości polskiej polityki. Gowin sytuuje się w stosunku do Tuska po drugiej stronie barykady – przede wszystkim światopoglądowej. Wszak Tuska i konserwatystę Gowin poróżniły tak w tej chwili medialnie nośne związki partnerskie i stosunek do in vitro.

 

Gowin na konwencji PO w Chorzowie silnie uderzył w Tuska i obecny rząd w sprawie OFE, uważając, że jest to „dewastacja systemu emerytalnego”, rządowy skok na kasę. Z Gowinem zgadza się wielu ekspertów, w tym prominentny Leszek Balcerowicz.

 

Debata zapowiada się ciekawie, może uzmysłowić wielu Polakom, jakie przed krajem stoją problemy do rozwiązania i jakie są możliwości państwa. Tusk to wytrawny dyskutant, nie raz udowodnił, że potrafi narzucić swój kształt rozmowy i sprowadzić przeciwnika na ubitą ziemię, przekonać i wygrać.

 

Debata może okazać się ważna z jeszcze innego powodu. W polityce krajowej brak poważnych merytorycznych rozmów. Albo jest okładanie się inwektywami i pomówieniami, albo monologi pod tytułem: tylko ja mam rację.

 

PO potrzebuje atrakcyjnych rozwiązań w najważniejszych kwestiach dla Polaków, przekonywać, debatować. I przede wszystkim przedstawić wizję, której realizacji wciągnie społeczeństwo, uczyni z nich rzeczywisty podmiot, a nie gadanie o roszczeniach z gębą otwartą, aby same wpadały do niej gołąbki.

 

Spór, konkurencja – a nie dewastowanie się nawzajem – to jest sens polityki, która rodzi owoce.

Gowin – siekierka, Biernacki – kijek

 

Kłopoty Donalda Tuska z konserwatystami we własnej partii nie kończą się wraz z dymisją Jarosława Gowina. Oto jeden z twardogłowych, młody poseł Jacek Żalek, smaruje na swoim blogu, jaki to Gowin jest wielki.

 

Wg Żalka to był najdoskonalszy minister w rządzie Tuska, ma same zasługi, nawet Europa za nim wzdycha. szczególnie za deregulacją.

 

Tak Żalek konkluduje: „Dymisja z rządu nie oznacza automatycznie odejścia z PO. Jestem prawnikiem, ale nie jestem adwokatem Jarosława Gowina i nie mogę wypowiadać się w jego imieniu. W swoim natomiast mogę powiedzieć, że dopóki będę miał wpływ na wytyczanie celu PO, czuję się odpowiedzialny za jego skuteczną realizację”.

 

To jest zapowiedź walki wewnątrz PO. Niedobrze wyrokuje to dla rządu i dla życia społecznego, bo Platforma zajmie się sama sobą, a nie robotą na rzecz Polski i Polaków.

 

Dzisiaj z konserwatystami i to umiarkowanie ortodoksyjnymi cokolwiek trudno sensownego zrobić, wszak nie można ich skazać na partyjny niebyt, gdyż skończyłoby się to zasileniem opozycji. Tusk będzie ich pacyfikował. Pytanie: czy skończy się to sukcesem dla PO, a tym samym dla polskiej polityki.

 

Niepokoje jeszcze bardziej wzrastają, iż można uznać Marka Biernackiego za kijek, w myśl przysłowia: zamienił stryjek siekierkę na kijek.

Tuskowin

Wydaje się, że Donaldem Tuskiem kierowało kilka powodów, iż pozostawił Jarosława Gowina w rządzie. Pierwszy i zasadniczy to, aby minister sprawiedliwości nie przewrócił rządu, bo jego zachowanie mogło być różne. Włącznie z wyjściem z PO i pozostanie w opozycji. Nie tylko mógł Gowin opuścić Platformę z frakcją kilkunastu konserwatystów, ale mogłoby dołączyć  kilku posłów PSL. Wcześniej o tym mówił Eugeniusz Kłopotek, który deklarował, że dymisja Gowina „za przekonania” spotka się z jego strony wyjściem z koalicji.

 

Gowin jest potrzebny przed głosowaniem nad wotum nieufności wobec rządu Tuska, które w końcu tygodnia zostanie zgłoszone rzez PiS. Zdymisjonowany Gowin różnie mógłby się zachować.

 

Tusk nie chciał robić też z Gowina „bohatera i męczennika”. Byłby pierwszym ministrem, który został odwołany za poglądy i urósłby w bardzo dużą siłę polityczną.

 

Inny powód należy rozpatrywać w dłuższej perspektywie czasowej. Tusk szykuje się do walki o przywództwo w PO i liczy na szable Gowina. Tusk jest zdecydowanym faworytem, ale gdyby doszło do sojuszu Gowina z Grzegorzem Schetyną, a do tego zostałaby włożona praca na dołach partyjnych, to kto wie, jak mogłyby się wybory partyjne skończyć.

 

Tym samym w rządzie otrzymaliśmy nową jakość personalną. Tusk jest premierem, ale wzrosły wysoko akcje Gowina, jest w tej chwili najbardziej rozpoznawalnym politykiem w rządzie obok premiera.

 

Gowin nie ma takiego znaczenia jak premier, ale ma siłę medialną, a to dzisiejszych czasach wartość sama w sobie. W rządzie więc mamy dwie postaci Tusk i Gowin, które zsumowane semantycznie dają jednego Tuskowina.

 

Sondaże: notowania dla nieistniejącej partii Gowina

Media prawicowe starają się pomagać Jarosławowi Kaczyńskiemu, chcąc rozerwać Platformę. Sugerują, że frakcja Gowina wychodzi z PO i jest jakby osobnym podmiotem politycznym.

 

Tak należy odczytywać sondaż Homo Homini dla „Rzeczpospolitej”.

 

W tym sondażu wirtualna partia Gowina zdobyła 4%, a więc znalazła się pod progiem wyborczym. Niemniej PO odebrane zostały te procenty, partia Donalda Tuska zdobyła ich odpowiednio mniej – 27%.

 

Tyle samo zanotowało PiS – 27%. Do Sejmu weszłoby jeszcze SLD – 14%, poparcie dla partii Millera stabilizuje się na tych kilkunastu procentach, to dobra dla nich wiadomość. PSL – 6%, Ruch Palikota – 5%.

 

* * *

W sondażu dla „Uważam Rze”:

 

PiS prowadzi z 31%, PO ma 28,4%, SLD – 15,3%, konserwatyści z Gowinem i Instytutem Myśli Państwowej (Giertych, Marcinkiewicz, Niesiołowski) – 6,7%, kolejna niespodzianka to Nowa Prawica Korwin-Mikkego – 5,4%. I to wszystko.

 

Co z Gowinem? Z człowiekiem z sumieniem z kamienia

Jarosław Gowin upokorzył Donalda Tuska w debacie o związkach partnerskich, a następnie głosowaniu, uważając je za niekonstytucyjne. Podobnie było z oceną sędziego Igora Tulei, twierdząc, iż „poszedł o jeden krok za daleko”. Podobno w trakcie posiedzenia Sejmu minister nauki Barbara Kudrycka miała zaprotestować przeciw Gowinowi, tak to relacjonuje jeden z polityków PO:

 

- Minister nauki obruszyła się, pytając, czy jej rodzina nie była patriotyczna, skoro jej rodzice nie siedzieli w stalinowskim więzieniu, tylko zostali wywiezieni na Syberię? W dyskusję włączył się premier, upominając Gowina, że jego słowa obrażają wiele osób siedzących przy stole. Tuskowi też nie spodobała się krytyka Gowina pod adresem Tulei. Gowin był wyraźnie urażony.

 

Co z Gowinem? Nie dość, że powinien odejść z rządu, ale elektorat powinien wymusić na nim zdanie mandatu. Nie nadaje się do rządzenia i wyrażania opinii o ważnych dla Polaków kwestiach.

 

Mandaty powinni zdać inni, którzy głosowali wraz z Gowinem. Sumienie takie mogą prezentować w swoich domach, zresztą nie jest to sumienie, ale skamielina.

 

Kamień nie jest sumieniem, a coś takiego nosi w sobie Gowin. Przewiny Gowina wylicza Renata Grochal z „Wyborczej”, które dla dziennikarki są opozycyjnością ministra:

 

Sześć dowodów na opozycyjność Gowina

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin często prezentuje inne zdanie niż rząd i PO, za to zbieżne z poglądami PiS czy ziobrystów. Dzięki kilkudziesięcioosobowej frakcji w Platformie Gowin może blokować różne przedsięwzięcia. To krótka charakterystyka poglądów Gowina.

1. Jak ognia boi się gejów. Był przeciwko podpisaniu przez rząd konwencji Rady Europy w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet, bo – jego zdaniem – przyjęcie jej przez Polskę „zagraża tradycyjnej rodzinie i jest promowaniem homoseksualizmu i otwieraniem drogi do małżeństw homoseksualnych oraz adopcji dzieci przez gejów”. Donald Tusk zdecydował, że rząd konwencję podpisze, ale konserwatyści mówią w kuluarach, że ratyfikacja dokumentu przez Sejm będzie się ślimaczyć.

2. Jest przeciwny mrożeniu zarodków, więc zablokował prace nad ustawą o in vitro. Choć lekarze mówią, że bez mrożenia zabiegi są mniej skuteczne. Żeby obejść Gowina i jego frakcję, Tusk zrezygnował z ustawy i zapowiedział wprowadzenie częściowej refundacji in vitro w formie specjalnego programu zdrowotnego.

3. Poparł zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. W myśl propozycji Solidarnej Polski aborcja byłaby zakazana nawet wtedy, gdy wiadomo, że dziecko urodzi się ciężko chore. Dopiero po interwencji Donalda Tuska większość konserwatystów zagłosowała za odrzuceniem projektu ziobrystów.

4. Nie znosi parytetów i kwot dla kobiet na listach wyborczych. Gdy w ubiegłej kadencji Sejm uchwalał kwoty, dowodził, że to inżynieria społeczna, która upokarza kobiety, bo zamiast dostawać miejsca na listach wyborczych, dzięki swoim kompetencjom lądują tam tylko ze względu na płeć.

5. Jest przeciw Trybunałowi Stanu dla Ziobry i Kaczyńskiego. Gdy szef klubu PO Rafał Grupiński złożył w Sejmie wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu szefa PiS i byłego ministra sprawiedliwości, Gowin od razu zapowiedział, że zagłosuje przeciwko. Wyjaśnił, że jeśli Ziobro i Kaczyński złamali prawo, to powinien zająć się nimi prokurator.

6. Zreorganizował 79 sądów rejonowych – wbrew PSL i części PO – czyniąc z nich oddziały zamiejscowe innych sądów. To ma przyspieszyć orzekanie, ale sędziowie i eksperci zwracają uwagę, że zbyt wolne wydawanie wyroków jest problemem w dużych sądach, a nie małych. Gdy minister zorientował się, że nie ma szans, by Platforma i ludowcy poparli jego plan w Sejmie, wprowadził zmiany rozporządzeniem. Dlatego Krajowa Rada Sądownictwa i PSL zaskarżyli sprawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło: Wyborcza.pl

Kaczyńskiego makulatura patriotyczna

 

Jarosław Kaczyński znowu dojrzał to, czego nie widzą inni: przełom polityczny. W związku z tym PiS zaczęło wydawać pismo, które nosi tytuł: „Zeszyty Polityczne”.

Jaki to miałby być przełom? Bo chyba nie Dunajca. Kaczyński nie potrafi prowadzić samochodu, tym bardziej pływać. Może Kaczyński poszedł po rozum do głowy? Wolne żarty. I za głosem ludu, który w ostatnim sondażu dał mu poparcie 17%, chce się wycofać z polityki.

 

Ale mam marzenia, prawda? Na to pismo Kaczyński nie zarobił. Ma dwie lewe ręce i lewy niedorobiony umysł polityczny, a pismo kosztuje. Oczywiście, płaci podatnik. Na szczęście jest to kwartalnik. Acz honoraria w takich politologicznych pismach są słone. Jeszcze jeden pretekst, aby doić państwo.

 

Niczego nie będzie w nim nowego, czego byśmy nie znali z mediów. Przełomy Kaczyńskiego zwykle zawierają się w formułach typu: „zbrodnia niesłychana”. Kaczyński walnie w przestrzeni publicznej to, czego normalny człowiek nie potrafi. Na jaki przełom stać człowieka szwankującego na umyśle i emocjonalnie.

 

Kaczyński mógł pozazdrościć pisma wydawanego przez Jarosława Gowina, z którym niedawno się spotkał. A co? Ma być gorszy. I fundnął makulaturę patriotyczną za pieniądze podatnika.