Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 83413
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 177

Wilson

Flag Counter

Antoni Krauze

NYT: smoleńskie brednie

Nawet Amerykanie pochylają się z troską nad polskimi bredniami smoleńskimi. „New York Times” pisze, iż „smoleńskie podziały dotarły do świata kultury”. Bohaterem artykułu jest Antoni Krauze, który przygotowuje film fabularny „Smoleńsk”.  - Zamierzam pokazać prawdę – mówi Krauze. Amerykański dziennikarz uważa, iż „Smoleńsk” Krauzego może stać się zwykłą „polityczną maskaradą”. Cytowany przez dziennik Borys Lankosz, reżyser „Rewersu”, stwierdził nawet, że film Krauzego jest niebezpieczny, ponieważ „bazuje na kłamstwie”.

 

NYT przypomina opublikowany 2 lata temu komiks „Likwidator” autorstwa Jacka Adamasa, w którym tytułowy bohater urządza rzeź na miejscu smoleńskiego zamachu, zabijając zarówno pasażerów samolotu, jak i rosyjskich żołnierzy. Dziennik sporo miejsca poświęca też „Anatomii upadku” Anity Gargas, zauważając, że „wartka akcja” i „emocjonalne zdjęcia” przyciągnęły przed telewizory trzy miliony widzów, a z kolei wyważony dokument National Geographic spotkał się z oskarżeniami o sianie rosyjskiej propagandy.

 

Konkluzją artykuł w „New York Times” są słowa Juliusza Machulskiego, iż jedyny film, jaki można zrobić o Smoleńsku jest parodia. Machulski zaproponował stworzenie produkcji na wzór Borata lub grupy Monty Python. Filmu o „nadętym prezydencie umiarkowanie ważnego państwa z Europy Centralnej, który każe lądować w mgle na kartoflisku”.

 

Smoleńsk nie jest żadną martyrologią, jest tragedią i grobem fałszywej polskiej bohaterszczyzny, jest ogromnym polskim kartofliskiem.

Gniot smoleński

Reżyser filmu „Smoleńsk” Antoni Krauze przybliżył następne szczegóły filmowego projektu. Jeszcze scenariusz nie jest zapięty na ostatni guzik. Scenarzystę Marcina Wolskiego poniosła fantazja. Trzeba go poprawić (- W Wolskim zwyciężyła natura pisarza, zwolennika fantazjowania i snucia rozmaitych historii. (…) Mnie korci, by opowiadając o tak ważnym wydarzeniu, być w zgodzie nie tylko z faktami, ale i z pewną otoczką wokół tej sprawy – mówi Krauze).

 

Można sobie wyobrazić, w jakim kierunku pisarza s-f poniosło, wszak jest także publicystą „Gazety Polskiej Codziennie”. Bohaterką filmu będzie dziennikarka (pomysł zrąbany z Wajdy „Człowieka z żelaza”) wzorowana na Ewie Stankiewicz, odtwarzać ja ma Maria Honzatko.

 

Film otworzony zostanie sekwencją katastrofy samolotu pod Smoleńskiem. Ma być gotowy w 2014 roku, wejść na ekrany w 4. rocznicę katastrofy.

 

Krauze porwał się z motyką na słońce. Utrzymanie jakiejkolwiek obiektywności narracji nie jest możliwe. A opowiedzenie się po jednej ze stron, bo to będzie potwierdzenie tez Antoniego Macierewicza, wróży, iż do czynienia nie będziemy mieli z dziełem filmowym, artystycznym, ale niebotycznym gniotem.

„Smoleńsk” – kastet i pistolet

 

„Smoleńsk” jeszcze nie powstał, ba! – nie ma jeszcze scenariusza, a już budzi skrajne emocje. Wiele na ten temat mówił w TOK FM Krzysztof Krauze.

 

Nie mylić Krzysztofa Krauze z Antonim Krauze, reżyserem „Smoleńska”, to tylko zbieżność nazwisk.

 

Otóż „Smoleńsk” będzie indoktrynujący, nie będzie w nim miejsca na dyskusje, na wątpliwości, będzie z tezą postawioną z góry – zamach miał miejsce.

 

Wychodzi, iż będzie to ilustracja tez Antoniego Macierewicza: wybuchy, zamachy na pokładzie tupolewa, aby zabić prezydenta.

 

Krzysztof Krauze o celach Antoniego Krauze (reżysera „Smoleńska”) mówi wprost: – Smoleńsk powstanie po to, żeby wydać wyrok, żeby oskarżyć. Jak znam Antoniego i jego temperament, to nie będzie przebierał w słowach.

 

Polska wojna smoleńska uzyska poprzez film amunicję. Kiedyś ta retoryka może otrzymać ostrą amunicję, ale to będzie już wojna domowa i zupełnie innych będą Polacy używali argumentów: kastetu i pistoletu.

 

Film „Smoleńsk” będzie czymś podobnym. Rozpieprzają nam Polskę.

Krzysztof Krauze

Smoleńska farsa

Film o Smoleńsku, o katastrofie smoleńskiej, realizacji, którego podejmuje się Antoni Krauze, może być tylko hagiograficznym gniotem. Inaczej tego nie można zrobić, gdyż takie są prawa narracji.

 

Dzieło sztuki podszyte fałszem nigdy nikomu nie udało się, dlaczego miałoby tym razem być inaczej. Jerzy Stuhr przestrzega przed ośmieszaniem Polski.

 

Niestety, Jarosław Kaczyński ośmiesza kraj codziennie. On, Macierewicz i inni członkowie PiS. Polska stała się pośmiewiskiem smoleńskim, z tragedii zrobiono farsę.

 

Film o Smoleńsku będzie niezamierzoną farsę, a aktorzy, którzy dadzą swoje twarze to komedianci i klowni. Ale Kaczyńskiego to niespecjalnie interesuje, chce mieć dzieło kultu, aby naród smoleński miał przed czym bić pokłony i rozbijać swoje czoła.

 

To ledwie wyznawcy nowej sekty smoleńskiej. Wódz prowadzi ich na nieuchronną samobójczą śmierć.

 

Czy „Smoleńsk” będzie filmem antypolskim?

 

Antoni Krauze, reżyser filmu „Smoleńsk”, który ma powstać, ale jeszcze nie ma scenariusza, ani obsady głównych ról – szczególnie Lecha Kaczyńskiego – ciągle szuka pieniędzy. Narzeka na duże podmioty, jak PiS i instytucje wspomagające tę partię, np. SKOK-i, ale zachwala zwykłych ludzi, którzy niewielkie sumy wpłacają na konto przyszłej produkcji.

 

Dużo w tym PR-u, szumu medialnego, który ma na celu reklamę. Nie wątpię, że pieniądze się znajdą, bo to nie jest jakaś zawrotna suma, ale chodzi, aby temat był na tapecie, podtrzymał wiarę w ludzie smoleńskim i [podsycał w nich ogień do zamiarów politycznych Jarosława Kaczyńskiego.

Fachowiec od tych spraw, Kazimierz Kutz, aż nadto wie, o co w tym chodzi. To ma być jeden z wehikułów, które prezesa PiS wyniosą do władzy: - To jest genialny chwyt PR-owski ze strony PiS. Wie pan co się teraz stanie? Oni zaczną zbierać pieniądze. Włączy się w to Rydzyk. Można zrobić z tego wehikuł polityczny, medialny, bo to jest walka o ekran, telewizję, istnienie. Ten wehikuł będzie wiózł Kaczyńskiego do władzy i na trzy miesiące przed wyborami film będzie gotowy. Na Jasnej Górze będzie prapremiera i pięć milionów pielgrzymów przeżyje to jako cud. Tu nie chodzi o kino.

Daniel Olbrychski w programie Tomasza Lisa ocenił, iż „Smoleńsk” to byłby film antypolski, ośmieszyłby nas przed światem?

 

Reżyser filmu Krauze wie, że w materii artystycznej nie można skłamać, szydło zawsze wychodzi z worka. A jeżeli nie, to mamy do czynienia z gniotem. Krauze raczej nie skłamie w materii narracyjnej, uniknie jednoznacznej odpowiedzi, a Kaczyński mu do końca nie zawierzy, będzie się obawiał, że reżyser nie zrobi z jego brata bohatera mitycznego. Dlatego taka wstrzemięźliwość PiS, aby sponsorować film.

 

Dwa pytania w tej chwili są istotne. Czy w ogóle film powstanie? A jeżeli tak, czy będzie w swej wymowie antypolski, ośmieszający nas? – jak uważa odtwórca Kmicica.