Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 83442
  • Dzisiaj wizyt: 5
  • Wszystkich komentarzy: 177

Wilson

Flag Counter

Kościół

Wyciskarka Rydzyka – bez smaku, za to skutecznie wypróżniająca, łupiąca

 

kościół pod wezwaniem Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i bł. Jana Pawła II w Toruniu
kościół pod wezwaniem Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i bł. Jana Pawła II w Toruniu•Jarry Photo Agency

Co to powyżej jest? Wyciskarka Rydzyka. Wyciskarka do cytryn. Niechcący ojciec dyrektor wskazał na swoje „zbożne” zamiary – wycisnąć z owieczek, ile się da.

Tadeusz Rydzyk ma tyle smaku, co kot Kaczyńskiego napłacze. Jarosław Jarry Jaworski – dziennikarz – ten smak wyciskania z owieczek ujmuje:

Może po ruszeniu „cytrynowych pielgrzmek” niektórzy wierni odwrócą się z kwaśną miną – od Rydzyka i jego „dzieł”. Bo to niszczenie polskiego krajobrazu. Tego, co sercu najbliższe.

Krętactwo hierarchów Kościoła, aby pasożytować na wiernych

zdjecie

W organie o. Rydzyka „Naszym Dzienniku” za nic mają ofiary księży pedofilów. One ojca dyrektora nie obchodzą. Jedynym zajęciem jest obrona tego, co za friko dostali od państwa – praktycznie okradając – i co uzyskują od owieczek wystawiając tacę po jałmużnę.

Pedofile wśród kleru wyrządzają dzieciom zło, dokonując gwałtów, bo „lgną”. Kolejny biskup – Ignacy Dec – wpisuje się w obronę: „to, czego obecnie doświadczamy, to część jakiejś międzynarodowej akcji prowadzonej także w krajach Unii Europejskiej. Nietrudno zauważyć, że w ostatnich latach bardzo osłabiono pozycję i działalność Kościoła w Europie Zachodniej. Teraz przyszła kolej na katolicką Polskę”.

Deca „niepokojem napawa drapieżne nagłaśnianie w mediach niesprawdzonych przypadków pedofilii wśród osób duchownych”. Hierarcha nie przyjmuje do wiadomości, że to media wymuszają, iż księża zostają zawieszeni w posługach pasterskich i kontaktach z dziećmi, jak to się stało w diecezji łódzkiej z ks. Ireneuszem Bochyński – wszystko wskazuje, że jest pedofilem – i drugim ks. Dariuszem Mordaką, przeciwko któremu w kościele toczy się śledztwo, a powinna to robić prokuratura. To wymusiły media, aby tacy pseudo-kapłani nie czynili zła. Ich miejsce jest w kiciu.

Bp Dec też musi mieć nieczyste sumienie, gdyż z zapałem broni abp. Józefa Michalika, który za zło wyrządzane przez Kościół wini wszystkich wokół, a ostatnio „ideologię” gender. Hierarcha nie rozumie współczesnego świata, a przy tym usprawiedliwia i chroni pedofilów w sutannach.

Oblicze Kościoła jest coraz bardziej antyludzkie, dbające tylko o przywileje swoich funkcjonariuszy, którzy na nic nie zasłużyli, nie skalali się mozołem pracy i walką o codzienną egzystencję. Tacy biskupi, jak Dec, Michalik, Hoser są zaprzeczeniem ewangelicznej pomocy najbiedniejszych. Pozorują tylko reprezentację Boga. Bóg – jeżeli istnieje, a nikt go fizycznie nie doświadczył – da sobie radę. Na tej metafizycznej niewiadomej pasożytują hierarchowie. Nikomu niepotrzebni. Grunt im pali się pod nogami, więc na pomoc wzywają biedne owieczki.

Wrogiem Kościoła jest sam Kościół, który jest siedliskiem grzechu (prawnie: przestępstwa). Bp Dec w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” (dostępny tutaj) ani razu pedofilów klechów nie nazwał przestępcami, nie ma słów współczucia dla ofiar pedofilii, tylko stwierdza, że „ofiarami stają się Bogu ducha winni księża, katecheci”.

Od takiego Kościoła będą nawet odchodzić ci wierni, którzy są słabi intelektualnie, którym wszystko można wmówić. I tego boi się Dec i jego koledzy z Episkopatu. Nie będą mieli na kim pasożytować w imieniu Boga.

Kościół jako skamielina uzna in vitro prędzej, czy później, tak jak zaakceptował transplantacje, sekcje zwłok, ewolucję i obroty Ziemi wokół Słońca

Ciąża, do której doszło pozaustrojowo, w zasadzie nie różni się od tej samoistnej. Częściej jednak kończy się cesarskim cięciem

Kościół sprzeciwia się metodzie zapłodnienia in vitro nie tylko z powodów tzw. wartości chrześcijańskich, ale głównie dogmatycznych, iż za poczęciem musi stać Bóg. Przy in vitro upada koncepcja boskiego stwarzania. Przy okazji duchowni zamulają debatę na ten temat takimi nie mających w nauce pokrycia kwestiami, jak bruzdy dotykowe. W środowisku naukowym jest to nieakceptowane, wręcz wyśmiewane, nie przeszkadza to jednak głosić duchowieństwu zagrożeń płynących z in vitro. W ten sposób stygmatyzują dzieci poczęte pozaustrojowo gorsze. Doszło do tego, iż pierwsza Polka poczęta metodą in vitro Agnieszka Ziółkowska dokonała apostazji.
Dojdzie do tego, że Kościół zaakceptuje in vitro, ale jeszcze sporo wody upłynie w Wiśle. O metodzie in vitro mówi wybitny genetyk Jacek Zaremba, zacytuję jego konkluzję, a na końcu zamieszczam link do pełnej wypowiedzi:
Kościół w pewnym momencie zmieni swój stosunek do technik wspomaganego rozrodu, tak jak zaakceptował transplantacje, sekcje zwłok, ewolucję i obroty Ziemi wokół Słońca. Już pewnie nie za mojego życia, ale w końcu tak się stanie. Chciałbym, żeby początek temu dał papież Franciszek i pobłogosławił dzieci poczęte w wyniku in vitro, bo stała się im krzywda przez różne nierozsądne, stygmatyzujące wypowiedzi, takie jak ks. Longchamps de Berier i prof. Kochańskiego. W jednym z Kościołem zgodzić się trzeba – ludzkie zarodki nie mogą być traktowane jak zwykła materia i muszą być odpowiednio chronione.

Terlikowski poucza kler, podpadł Kościołowi na amen

Albo Tomasz Terlikowski jest w depresji, albo ma kompletny odjazd i zmienia wiarę. Pisze do biskupów:

Drodzy biskupi, zróbcie porządek ze zboczeńcami, albo Kościół straci wiernych!

No wiecie, ten bardziej papieski niż papież publicysta zaczyna wątpić w hierarchów:

Ręce opadają, gdy kolejni kurialiści wygadują głupoty, i jak ludzie zupełnie nie rozumiejący emocji rodzicielskich, bronią skazanych za zboczone działania kumpli w sutannach

- pisze na portalu Fronda.pl. Terlikowski krytykuje kanclerza archidiecezji wrocławskiej ks. Stanisława Jóźwiaka, który twierdził, że nie ma powodów dla zwolnienia z funkcji proboszcza duchownego skazanego (prawomocnie) za molestowanie ministrantów.

Frondysta nawet się wkurza na stan kapłański:

Tego typu wypowiedzi, i niestety trzeba to uświadomić księżom i biskupom, mogą doprowadzić do tego, co nie udało się komunistom przez lat pięćdziesiąt i laicyzatorom przez ostatnich dwadzieścia lat, i sprawić, że parafie rzeczywiście opustoszeją, a rodzice zaczną podejrzliwie spoglądać na ogromną część uczciwych księży.

Ba, odradza użalanie się nad atakami na Kościół, co sam do niedawna uprawiał:

Zamiast „użalać się nad atakiem [na Kościół]„, należy z problemem pedofilii wśród katolickich duchownych zrobić porządek. „Jeśli ksiądz raz dobierał się do chłopców (czy dziewczynek), to nikt nie jest w stanie zapewnić rodziców, że już więcej tego nie zrobi.

Ho, ho, ho:

A w sytuacji, gdy posyłacie go na parafię, by tam był proboszczem, to wy – i to całkowicie osobiście – bierzecie odpowiedzialność przed Jezusem Chrystusem – za każdą kolejną ofiarę tego księdza

- pointuje Terlikowski. Za ten artykuł może nie dostać rozgrzeszenia, publicysta „Frondy” może być nieczysty, chodzić w grzechu. Podpadł klerowi na amen.

Więcej pod tym linkiem.

Węże Rydzyka i filutki abp Hoser oraz Michalik

Abp Henryk Hoser modlił się za dziennikarzy, a następnie zdefiniował pojęcie prawdy w mediach:

Media są najlepszym przykładem, że w epoce skrajnego subiektywizmu odrzuca się pojęcie prawdy. W konsekwencji wielu dziennikarzy przeżywa konflikt sumienia w związku z tym, co im każą robić

- to to sobie wymyślił dziarski metropolita warszawsko-praski i dodał:

Nie będzie przesadą przyrównanie pewnych deformacji świata mediów do biblijnych węży o palącym jadzie.

 

Chodzi mi o ten dodatek z biblijnymi wężami. A gdzie one tak syczą na niepolskiego Donalda Tuska, wybranego przez większość Polaków?

 

Mam! Mam! W mediach o. Tadeusza Rydzyka, który gdy tylko się odezwie wydaje syk. I jest to syk węża na wszystko, co polskie. Tak to Rydzyk deformuje prawdę.

 

Wychodzi mi z tego, że abp Hoser to taki filutek, który ojca dyrektora nazwał syczącym wężem. Chyba dobrze zrozumiałem Hosera, co?

 

Z kolei inny arcybiskup Józef Michalik rzekł:

Właściwie używane media służą rozwojowi człowieka.

 

Też się zgadzam z Michalikiem. Media Rydzyka nie służą rozwojowi człowieka, lecz płazów, wężów. Nie uczą mowy polskiej, tylko syku, który wydaje redemptorysta.

 

Filutki – ci nasi hierarchowie. Oj, filutki.

Hipokryzja katolicka w stosunku do Radwańskiej

Agnieszka Radwańska po sesji zdjęciowej w negliżu dla magazynu ESPN została wyrzucona z grona katolików i patriotów. Już jej nie lubią. Hipokryzja katolicka jest niebotyczna. Katolicy dzieci robią w kapuście, bo tam je przynosi bocian – a do tego mają zamknięte oczy.

Niech oglądają rozebraną Radwańska, mając zamknięte oczy. Ocaleje im przynajmniej dusza (animula blandula). Sesja zdjęciowa tenisistki była niewinna, takie soft dla ubogich. W porównaniu z Radwańską freski z Kaplicy Sykstyńskiej Michała Anioła (kaplica papieska w Pałacu Watykańskim) to hard porno.

 

Na nic zdają się argumenty broniących Radwańskiej, iż “takimi właśnie nas Bóg stworzył” oraz że Adam i Ewa w raju byli nadzy. XV wieczny malarz francuski Jean Fouquet, nadworny artysta katolickich królów Karola VII i Ludwika XI miał więcej jaj, niż polscy katolicy, Marię Dziewicę przedstawił z obnażoną piersią, przy której cyce dzisiejszych gwiazd wysiadają.

Pijany ksiądz – zabił i zginął

 

Pisałem o tym wcześniej (kliknij tutaj), o księdzu z Chojnic, który na obwodnicy tego miasta wyprzedzał cysternę i zderzył się czołowo z innym samochodem. Obydwaj kierowcy zginęli na miejscu. Ksiądz i 22-latek.

 

Ks. Wiesław Madziąg wcześniej miał problemy z alkoholem, to nie jego pierwszy wypadek. Powstało podejrzenie, że tym razem także zasuwał na alkoholu.

 

Dzisiaj jest potwierdzenie prokuratury. Ksiądz był pijany w momencie wypadku – miał we krwi ponad 2 promile alkoholu. Czort, zabił siebie, ale także młodzieńca, który miał całe życie przed sobą.

 

Odbył się pogrzeb księdza, który celebrował i mowę pożegnalną wygłosił biskup Wiesław Śmigiel. Inni duchowni wspominali o jego „słabościach”. – Był wrażliwym człowiekiem, może zbyt wrażliwym jak na te czasy i wobec trudności związanych z budową świątyni, nie zawsze umiał zapanować nad słabościami – mówił bp Śmigiel. Jednocześnie jednak biskup starał się skupić na tym, co w życiu ks. Madziąga było „dobre i szlachetne”. Przekonywał, że „nikt nie jest bez winy”, a o zmarłych mówi się dobrze lub wcale.

 

Madziąg za ten wyczyn smaży się w piekle i to pod nadzorem Belzebuba, bo na tym Padole Łez nie odpowie za spowodowanie śmierci.

Zginął proboszcz z Chojnic i kierowca innego samochodu z winy tegoż księdza

W czwartek (13.06) rano na obwodnicy Chojnic zginął proboszcz jednej z parafii chojnickiej i 23-letni kierowca innego samochodu. Auta zderzyły się czołowe i wszystko wskazuje, że wina jest po stronie klechy.

 

Inny fakt jest przerażający: mimo, że ksiądz miał wcześniej problemy z alkoholem i zbyt szybką jazdą, przez lata pozostawał proboszczem.

 

W pobliżu wiaduktu prowadzącego do Angowic kierowca skody próbował wyprzedzić cysternę. Nie zdążył jednak wrócić na swój pas i zderzył się z niewielkim dostawczym peugeotem. Początkowo policja nie chciała potwierdzić tożsamości ofiar, ale lokalnym dziennikarzom szybko udało się ustalić, że skodą kierował chojnicki proboszcz, ks. Wiesław Madziąg.

 

Jeden z czytelników portalu naTemat.pl napisał do redakcji:  ”Na miejsce przyjechał dziekan (przełożony proboszcza) ze starostą, media lokalne milczą nawet na temat prędkości, z którą mogły poruszać się samochody, a oba zostały zupełnie skasowane. Wcześniej księdzu zabrali prawo jazdy za jazdę po pijanemu, dwukrotnie przemierzył rondo w poprzek. I cały czas był proboszczem. Wielu moich znajomych martwi się, że ktoś ukręci sprawie łeb” – poinformował i poprosił o anonimowość.

 

Michał Rytlewski, redaktor naczelny „Czasu Chojnic” jako jeden z pierwszych był na miejscu zdarzenia, powiedział: – Siła zderzenia była ogromna. Dostawczy peugeot, którym jechał 23-latek wyleciał ponad barierki, obróciło go i zatrzymał się dopiero na poboczu. To był makabryczny widok. Proboszcza próbowano reanimować. Ratownicy uznali, że w przypadku drugiego kierowcy reanimacja nie może przynieść skutku.

 

Podobne incydenty już się księdzu zdarzały. W 2006 roku został skazany przez sąd za spowodowanie kolizji, gdy prowadził po pijanemu. Musiał zapłacić 3,2 tys. zł grzywny i rozstać się z prawem jazdy na cztery lata. W grudniu ub. roku doszło do kuriozalnego wydarzenia, ks. Madziąg jechał tym razem jako pasażer. Miał zapłacić za tankowanie na stacji benzynowej w Sierpcu, ale wraz z kierowcą odjechał bez regulowania rachunku. Kiedy auto zatrzymali policjanci, proboszcz zaczął się awanturować. „Groził, że wszystkich powyrzuca z pracy. Był agresywny i arogancki” – relacjonowała serwisowi Wyborcza.pl rzeczniczka lokalnej policji. Okazało się, że ma 1,8 promila alkoholu we krwi. Został na noc w celi, a prokuratura postawiła mu zarzut znieważenia funkcjonariuszy i próby nakłonienia ich do odstąpienia od czynności prawnych.

 

Czy i tym razem proboszcz z Chojnic był naprany, wykaże sekcja zwłok, która ma być przeprowadzona w poniedziałek. Wina klechy jest ewidentna. Zabił młodego człowieka.

Kardynał skazany na pokutę (niewielką)

 

 

 

Watykan ma problem z seksem. Kiedyś w Kościele uparli się, że kler ma mieć na penisie pas cnoty, nie używać go do rozrodu, powiększania ludzkości – „dzieci bożych”.

 

Księża wszak z tego muszą wybrnąć – a to samogwałtem, albo żyją na kocią łapę. Jedni z kobietami, inni uprawiają seks z mężczyznami.

 

A jeszcze inni się degenerują (całkiem spora wielkość), zostają pedofilami.

 

Tuż przed konklawe głośna była sprawa prymasa Szkocji kardynała Keitha Patricka O’Briena, który dopuścił się molestowania wobec młodych księży i seminarzysty. Z tego powodu zrezygnował z uczestnictwa w konklawe, wyboru papieża.

 

Ten, którego nie wybierał: Franciszek, dzisiaj nakazuje mu opuszczenie na kilka miesięcy Szkocji w ramach pokuty.

 

Wielka mi pokuta. Acz sprawa celibatu wchodzi na agendę. Kiedy wreszcie Franciszek weźmie się za polski kler, który grzeszy na potęgę.

Kościół i salmonella

 

 

Ruch Palikota – skądinąd słusznie – domaga się, aby księża udzielający komunii mieli zaświadczenia lekarskie.

 

Przecież opłatek dostaje się do przewodu pokarmowego, a ksiądz może być zakażony, mieć jakieś choróbsko.

 

Przecież w piekarni sprzedawcy takie zaświadczenia posiadają, a pieczywo podają w ochronnych rękawiczkach, bo wszelkich rzeczy dotykają i mogą przenieść zarazki.

 

Księża też hostię winni podawać w rękawiczkach, ten „chleb” wszak dostaje się bezpośrednio do przewodu pokarmowego.

 

Inne jeszcze powstaje pytanie: czy wypiek opłatków jest pod kontrolą Sanepidu. Każda piekarnia musi mieć zezwolenia na działalność od służb sanitarnych.

 

To samo powinno dotyczyć Kościoła, kler udzielający komunii z zaświadczeniem lekarskim i w rękawicach ochronnych, a wypiek „chleba bożego” pod kontrolą sanepidowską. Salmonella albo inne dziadostwo zawsze groźne.