Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 83413
  • Dzisiaj wizyt: 4
  • Wszystkich komentarzy: 177

Wilson

Flag Counter

Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2013

Rydzyk wali kropidłem w Sakiewicza

Tomasz Sakiewicz podpadł Rydzykowi na amen w pacierzowi. Ojciec dyrektor nie popuści, jest mściwy, jak na katolika przystało. Lubi walić kropidłem po łbie, bo szkoda mu wody.

 

A idzie o stary spór (z 2006 roku) między „Naszym Dziennikiem” i „Gazetą Polską”, który niby się toczy o współpracę z bezpieką abp Wielgusa, a tak naprawdę o rynek gazet codziennych i kto będzie rządził w PiS. Rydzyk z Kaczyńskim, czy Sakiewicz z Macierewiczem.

 

Sakiewicz jest zmuszany, aby klęknąć przed jego wysokością „papieżem” Rydzykiem. W najnowszym wywiadzie w „Naszym Dzienniku” właściciel organu mówi, że w „Gazecie Polskiej” nie ma miłości do Kościoła, a to w języku rydzykowym jest niemal klątwą.

 

Oskarżany jest Sakiewicz o handel świętościami Kościoła, podobno Sakiewicz robił szacher-macher z medalikami św. Benedykta.

 

Rydzyk tak mówi: „Tak, trzeba podać dłoń, ale najpierw trzeba odwołać pewne rzeczy”. A to znaczy: dam mu rękę do pocałowania, ale najpierw niech Sakiewicz pod stołem odszczeka.

 

Polscy wyłudzacze szmalu od biednych ludzi, katolików i patriotów chcą, jak najwięcej zagarnąć dla siebie. Więc tłuką się, jak złodzieje przed otwartym sejfem: który ma więcej zagarnąć dla siebie.

PiS się sypie

 

Takiej sytuacji w PiS dawno nie było. Kolejni politycy mówią zupełnie, co innego niż Jarosław Kaczyński. Przemysław Wipler krytykuje PiS za skręt w lewo. Mówi, że „żaden odpowiedzialny polityk nie może powiedzieć, że gdzieś będzie na wieki”.

 

A to jest wypowiedzenie posłuszeństwa. Dr Zbigniew Girzyński niedawno skrytykował narrację smoleńską utrzymywaną przez ludzi związanych z Antonim Macierewiczem, za co posypały się na niego gromy.  Kilka miesięcy temu prof. Jadwiga Staniszkis nie przyjęła zaproszenia do grupy ekspertów rządu technicznego kandydata PiS – prof. Piotra Glińskiego.

 

Niektórzy komentatorzy przewidują, iż w PiS zostaną jedynie dawni członkowie Porozumienia Centrum, umacniający swoją pozycję Antoni Macierewicz oraz następca Adama Bielana na stanowisku rzecznika prasowego – Adam Hofman, któremu zarzucany jest cynizm i prymitywizm, będzie ostatnim gwoździem do trumny IV RP.

 

Prawica zawsze będzie w Polsce silną formacją, ale PiS jest zawalidrogą polskiej demokracji. Oby jak najszybciej ta partia jak najszybciej sczezła wraz z prezesem.

Zeszmacenie Ziemkiewicza

 

Dla Rafała Ziemkiewicza uniewinnienie Beaty Sawickiej to zeszmacenie Temidy. Publicysta „Do Rzeczy” jest przekonany, że jeżeli jest winna, ma siedzieć i już. Gnić za kratami.

 

Niedopuszczalnym dla tego prawicowca piszącego logoreą (słowotokiem), aby w procesie ważne były dowody i sposób ich pozyskiwania.

 

Otóż tak mają marnej jakości publicyści, a Ziemkiewicz należy pod względem pióra do drugiego i trzeciego rzędu piszących. CBA byłą instytucją na wskroś polityczną, jej celem zaś eliminowanie przeciwników politycznych. Na czele stał niewydarzony polityk Mariusz Kamiński, który posługiwał się amatorami typu agent Tomek. Ten ostatni był amatorem kobiet i pieniędzy. Szmal miał państwowy, a kobiety podrywał starsze od siebie i rozkochiwał.

 

Wszak to jest moralne zeszmacenie. Tego bronić? Takie zeszmacenie agenta Tomka może bronić publicystyczna szmata. Przy tym dowody są bezwartościowe, bo podważy ich jakość każdy kauzyperda. A co to za korupcją, gdy w roli szepczącego do ucha diabła występuje kochanek? To wierność uczuciu i gorących doznań w alkowie, to wyzyskiwanie drugiego człowieka. Tak postępuje szmata, tak postąpił agent Tomek, bo prawo zostało podeptane i zeszmacone poprzez CBA.

 

Jeżeli agent Tomek działał w interesie zeszmaconych procedur prawnych i sama instytucja była upostaciowieniem szmaty, to jak nazwać publicystę, który czegoś takiego broni?

 

Tylko szmatą. Tym jest publicystyka Ziemkiewicz. Jak on tak nazywa, to widocznie sam kimś takim jest. Wypowiadają się o funkcjonowaniu prawa kiepscy intelektualnie publicyści, a Ziemkiewicz ma marnej jakości umysł i to językiem dyskwalifikujących ich moralnie. Sam siebie akurat poprawnie nazywa, bo sam siebie najlepiej zna. W tym wypadku sędzia w sprawie Sawickiej zastosował prawo i sprawiedliwość.

Komorowski – szef wszystkich Polaków

Bronisław Komorowski tym się różni od poprzednika, że jest prezydentem wszystkich Polaków, a nie jak tamten – pisowski (niech mu krypa na Wawelu lekka będzie). Komorowski nie chce, aby w kraju dominował sposób obchodzenia świąt jako zaduszek narodowych, celebrowanych klęsk.

 

Prezydent udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej” (która powinna być poważną gazetą, a nie prawicowym szmatławcem), oto kilka wyjątków z rozmowy z głową państwa:

 

Powinniśmy więc pokazać sobie i światu, że stamtąd czerpiemy źródło optymizmu w patrzeniu na Polskę, Europę i na świat dzisiaj. Chciałbym bardzo, by 4 czerwca był obchodzony w sposób niekonwencjonalny, właśnie niezaduszkowy. Bo zwycięstwo wyborcze nad komunistami przy niepełnej demokracji to zwycięstwo podwójnie radosne.

 

Strategicznie ważne dla Polski jest to, by Ukraina stowarzyszyła się z UE. Intensywnie o to zabiegamy i to zarówno w kontaktach z ukraińskimi władzami i opozycją, jak i z naszymi partnerami w UE. Warunkiem sukcesu jest jednak wypełnienie przez Ukrainę zobowiązań o uruchomieniu paru istotnych reform wewnętrznych, m.in. wymiaru sprawiedliwości.

 

Ostra, brutalna walka polityczna zabiera Polakom satysfakcję z osiągnięć wolnej Polski. Warto się nad tym zjawiskiem zastanowić. Także w mediach, bo wydawałoby się, że satysfakcja obywateli powinna się w dużej mierze sumować, a nie sumuje.

 

Tak trzymać, szefie wszystkich Polaków

Ruch Palikota dołączył do PiS

Fatalnie sobie poczynają posłowie Ruchu Palikota. Sami siebie skazują na niebyt. Oto Piotr Chmielowski i dwaj jego współpracownicy z Ruchu Palikota napisali do Ministerstwa Edukacji Narodowej kilka interpelacji, w których pytają o sens nauki o cudach na lekcjach religii. Jak twierdzą, obrazek Jezusa idącego po wodzie może skutkować utonięciami, a historia o cudzie w Kanie Galilejskiej to zachęta do spożywania alkoholu.

 

No, to mamy intelektualny kłopot. To znaczy mają ci niewydarzeńcy. Należy z edukacji wypieprzyć całą literaturę, od Homera poczynając, poprzez Szekspira i Dostojewskiego do naszego genialnego Gombrowicza.

 

Tak to jest, jak nieuki dostaną się do Sejmu. Proponować im lekturę ateisty antropologa Claude Levy-Straussa, to narażać się, że pogonią z motyką. Nieuctwo z Ruchu Palikota doszlusowało do nieuctwa PiS. Witajcie w Sejmie nieroby intelektualne, moralne, zawalidrogi, lenie patentowane.

 

Z izby ustawodawczej zrobili syf. Zarażone nieuctwo.

Tak dogasa Tusk

Wojciech Maziarski nie zostawia na Donaldzie Tusk suchej nitki

 

Potęga Tuska dogasa. Sześć lat po odsunięciu PiS od władzy szeroka jedność obozu platformianego jest nie do utrzymania i PO musi się zdecydować, na czyim poparciu zależy jej najbardziej. Wydawać by się mogło, że najważniejszy powinien być dla niej elektorat raczej wielkomiejski, raczej niezbyt religijny, raczej wykształcony, raczej młody, raczej liberalny, raczej inteligencki, raczej przedsiębiorczy. Tymczasem to właśnie on ciągle dostaje prztyczki w nos.

 

Tusk jest coraz bardziej samotny. Zamknięty w gabinecie czeka na nieuchronny koniec. No, chyba żeby spróbować odbudować drużynę. Pojednać się z Balcerowiczem, Schetyną i innymi. Odzyskać zaufanie dawnych towarzyszy i sojuszników. Uznać ich autonomiczną pozycję w polityce. Wycofać się z pomysłów w rodzaju częściowej nacjonalizacji OFE. Nadać nowy impet programowi reform. I dopiero wtedy ruszyć w Polskę, do wyborców. Ale nie w pojedynkę – całą grupą. Z komunikatem: drużyna pierścienia znowu jest razem i wie, czego Polska potrzebuje.

 

Takie są nastroje wśród najbardziej świadomego elektoratu i publicystów, którzy Tuskowi sprzyjali. Czy jest szansa, aby się PO odbudowało? Czy można liczyć na cud?

 

Jeżeli nie, to co dalej. Lewica kompletnie rozsypana. Niewiele szans, aby udał się projekt Europa Plus. Janusz Palikot sam pod sobą dołki kopie, Kwaśniewski nie wykaraska się z choroby filipińskiej, a do tego doszły ten nieszczęsny lobbing za Azotami. SLD nic nie musi robić, ale wyżej kilkunastu procent nie podskoczy.

 

Kaczyński dojdzie do władzy? Nie! Nie! Nie! Wszyscy bogowie chrońcie Polskę. Wszystkie siły miejcie nas w opiece. Tylko nie Kurduple!

Niesiołowski o Rybniku i Kaczyńskim, jako Napoleonie

 

Stefan Niesiołowski o wyborach uzupełniających do Senatu przegranych przez PO w Rybniku (w „Kropce nad i”): – To nie żadna klęska Platformy, lecz „incydent”. Klęska to była 10 kwietnia, gdy Sakiewicz [red. nacz. "Gazety Polskiej"] wzywał do powstania i obalenia rządu. Zapowiadano stutysięczną manifestację, a przyszło tylko kilka tysięcy osób. To dopiero klęska PiS-u.

 

– Przegraliśmy lokalne wybory przy 11 procentowej frekwencji i histerycznej kampanii PiS w kościołach. Jeśli to ma być pisowskie Austerlitz, to gratuluję. Jaki Napoleon, takie Austerlitz.

 

- Bolesław Piecha „ma minę, jakby został prezydentem”, a PiS jest żałosny zarówno gdy przegrywa, jak również kiedy wygrywa.

Kosztowny patriotyzm Radwańskiej

Agnieszka Radwańska jest bardzo kosztowna. Aby wypowiedziała się o patriotyzmie, żąda tyle, ile nikt w Polsce. Zanim jednak podam: how much patriotism, kilka słów o zamieszaniu, jakie spowodowała.

 

Dla „Gazety Wyborczej” powiedziała, że nie chce rozmawiać z dziennikarzami TVN: – Ta telewizja ma ode mnie dożywotnią czerwoną kartkę, nie na rok, miesiąc, ale na zawsze.

 

A poszło o ubiegłoroczny materiał „Faktów” TVN wyemitowany po przegranej Radwańskiej w pierwszej rundzie turnieju olimpijskiego, w którym podkreślano jej wypowiedź, że na igrzyskach świat się nie kończy.

 

Natrajlowała jeszcze więcej. Poprzestańmy na tym  oszczędźmy jej wstydu. Ale tę sytuację skomentował Kuba Wojewódzki w Radio Eska Rock. przytoczył historię o tym, jak chciał zaprosić Radwańską do swojego programu „Kuba Wojewódzki” pokazywanego w TVN. Wojewódzki zdradził, że mama tenisistki odpowiedziała, że Agnieszka chętnie zasiądzie na kanapie, ale za…

 

No, ile?

 

Ano, za 100 tys. zł. Tyle jest warty patriotyzm Radwańskiej. Najdroższy w kraju. Kopernik jak wstałby z grobu, mniej by zażądał.

 

O żesz.

Nowak: wrobić królika Bugsa

 

 

„Wprost” nie wyszło wrobienie Sławomira Nowaka w aferę z biznesmenami. Szyte to jest grubą nicią. Artykuł jest dziełem 3. autorów, w tym naczelnego tygodnika Sylwestra Latkowskiego, który na kryminale się zna, bo siedział za czasów swojej młodości.

 

Dowodów nie przedstawiają żadnych, jedynie, że spotyka się z biznesmenami, a w ministerstwie ktoś podpisuje kontrakty.

 

Cholera, od tego jest minister, aby spotykać się z ludźmi biznesu, wszak oni przysparzają gospodarce miejsc pracy i budują drogi oraz cokolwiek. Z kimś podpisuje się kontrakty, przeważnie z biznesmenami, a nie z bezdomnymi.

 

No, te zegarki. Raczej ministrowie noszą drogie zegarki, niż jednorazówki za 20 zł. Więc mamy aferę zegarkową.

 

„Wprost” chce wrobić Nowaka, jak królika Bugsa.

 

Ma rację Monika Kern, która uważa, że Nowak może wkurzać. Przystojny, świadomy swoich atutów, przebojowy, no i nienagannie ubrany. Czyli lanser, gadżeciarz, sprowadźmy go do naszego poziomu.

 

Popatrzmy na naczelnego „Wprost”. Tandeciarz. Nie znosi widoku Nowaka, który go przebija na każdym kroku.

 

Latkowski widząc ładną dziewczynę, pewnie chowa się po bramach. A afera zegarkowa ma podtekst psychologiczny.

 

Metoda stara, jak świat. Przyklejanie łat i szukanie afer to nasz sport narodowy. Uwielbiamy takie gierki. Ten artykuł idealnie się w ten trend wpisuje.

 

Coś, ktoś, gdzieś. Ale tak naprawdę to o co chodzi ? O to, że nie bywało się w klubie Prive na imprezach, że nie ma się na ręce porządnego zegarka, czy że nie jest się przebojowym i przystojnym?

CBA, agent Tomek i Kamiński – łamanie życia

 

Mamy chore państwo. Oto agent Tomek z CBA, który obecnie jest posłem PiS (aż jego nazwiska się nie chce wymieniać; tfu, muszę plunąć, aby wymienić nazwisko takiego ludzkiego pokurcza: Kaczmarek) przyczynił się w 2009 roku do aresztowania Bogusława Seredyńskiego i Weroniki Marczuk (b. żona Cezarego Pazury). Stał za tym – rzecz jasna – ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński (na tego też tfu-tfu trzeba zrobić), także poseł tfu-tfu PiS.

 

Już wtedy gołym nieuzbrojonym okiem było widać, iż „afera” jest szyta grubymi nićmi, bo tym nieudacznikom – pod każdym względem: charakterologicznym, intelektualnym i fachowym – chodziło tylko o to, aby kogokolwiek ścigać.

 

Agenci (oprócz tfu-tfu agenta Tomka, wmieszany był inny agent Mirosław Gładysz, operacyjne nazwisko Stanisław Rudnicki, dzisiaj asystent społeczny tfu-tfu Kaczmarka), odgrywając role zainteresowanych kupnem Wydawnictwa Naukowo-Technicznego, upili prezesa wydawnictwa Seredyńskiego, by wcisnąć mu łapówkę. Po zatrzymaniu prezes wydawnictw i Weronika Marczuk stracili pracę. Ich sprawa w ogóle nie wyszła poza prokuraturę, która umorzyła śledztwo, oczyszczając ich z zarzutów.

 

Wydawnictwo upadło, zniszczona została reputacja prezesa, załamano mu życie osobiste – do tego stopnia, że w ostatnich miesiącach nie miał środków do życia. Prokuratura wszczęła śledztwo przeciw byłym agentom, zawiadomienie o przestępstwie złożył nowy szef CBA Paweł Wojtunik.

 

Po zaledwie kilku rozprawach uniewinniono Seredyńskiego i przyznano mu odszkodowania w wysokości niemal pół miliona. Wydawnictwo zostało zlikwidowane, na bruku znalazło się 70 pracowników. A ludzkie potwory tfu-tfu agent Tomek i tfu-tfu Kamiński żyją sobie na wysokiej stopie, jako posłowie tfu-tfu PiS, do tego chronieni immunitetem.

 

Winę ponosi też Donald Tusk, który po dojściu do władzy, nie przegonił na śmietnik, a nawet nie wygonił w kraju, takich tfu-tfu ludzkich pokurczów, a trzymał ich w CBA i to jednego na stanowisku szefa. Chore państwo, w którym tfu-tfu Kaczyński tumani ciemny lud.